niedziela, 18 czerwca 2017

20. Kotwica i wyspa

Skończyłam w końcu pisać ostatni rozdział 1 części KiW. Czerwiec nie jest dla mnie zbyt łaskawy, mam masę obowiązków i zdecydowanie za mało czasu, żeby wszystko ogarnąć, ale KiW nie dawało mi spokoju, więc musiałam przysiąść i je dokończyć. Nawet kosztem innych rzeczy. 
Jestem bardzo ciekawa waszych opinii. Wiem, że to nie koniec historii Jaśka i Błażeja, bo czeka nas jeszcze 2 część, a nie bez powodu podzieliłam opowiadanie na 2 części ;)
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem i będę wdzięczna za kolejne, zwłaszcza takie podsumowujące całą 1 część. Za niedługo siadam do poprawiania 1 części. Oczywiście bez znaczących zmian. Chcę dodać kilka scen, głównie z dzieciństwa bohaterów i podrasować opisy miejsc, bo wiem, że z tym było trochę krucho. Być może osadzę też historię w konkretnym czasie i miejscu? Z tym mam największy problem, bo KiW funkcjonowało trochę w próżni. To mi się podobało, ale na dłuższą metę nie wiem, czy było dobrym rozwiązaniem. Piszcie, co jeszcze mogłabym poprawić, żeby opowiadanie było lepsze! :) 
Przyszły tydzień zapowiada się okropnie, więc trzymajcie kciuki, żebym wróciła z tarczą, a nie na tarczy! Postaram się dodać Tylko nie mów mamie pod koniec tygodnia. 

Nie przedłużając, zapraszam na rozdział :) 


 Rozdział 20

Już z daleko Błażej zobaczył słabe światło, tlące się w oknie. Był tam! Ulga, która go zalała, wywoła uśmiech na jego ustach. Był tam, czekał i w końcu, nareszcie, po tych kilku miesiącach, uda im się porozmawiać.
Wpadł do chatki jak huragan. Otworzył drzwi z takim impetem, że te uderzyły o ścianę. Jasiek drgnął. Siedział przy stole i bawił się pustą paczką papierosów. Na jego twarzy też pojawiło się uczucie ulgi, gdy go zobaczył. Czekał tak długo, że zaczynał wątpić, że jednak przyjdzie.
– Jesteś – przywitał go. Teraz czuł, że powinien już coś powiedzieć, bał się tego, że jeśli nadal będzie milczał, Błażej wyjdzie.

niedziela, 28 maja 2017

19. Kotwica i Wyspa

Wiem, wiem, miał być ostatni rozdział, ale się rozpisałam i będzie jeszcze kolejny. Obiecuję, że już ostatni. Później, jak już pisałam dwie notki wcześniej, robię sobie przerwę od KiW i wracam do niego planowo w lipcu :) Miejmy nadzieję, że wszystko się uda i wywiążę się z terminu. 
Dziękuję za wszystkie krytyczne uwagi pod poprzednim rozdziałem KiW. To jeszcze nie koniec 1 części, więc dopiero w kolejnym rozdziale będziecie mogli ocenić całość. 

Na końcu rozdziału czeka Was niespodzianka. Zołza przesłała mi swój fanart, przedstawiający Błażeja. Co tu będę dużo mówić - zakochałam się w nim. Sami zobaczcie, jaki piękny jest ten rysunek! Jeszcze raz dziękuję, Zołzo! :) 


Zapraszam na rozdział!

 Rozdział 19

Osiedle przysypane warstwą śniegu iskrzącego się w chłodnych promieniach zimowego słońca, wyglądało dużo lepiej niż jesienią, kiedy deszcz, błoto i ogołocone drzewa czyniły z niego jeszcze bardziej smutne i przytłaczające miejsce niż rzeczywiście nim było. Teraz wydawało się tu tak czysto. Śnieg otulił je biało-srebrnym płaszczem, który zdawał się przykrywać całą biedę, smutek i frustrację wypełniającą to blokowisko.
Błażej zawsze lubił zimę, choć przesiadywanie na ławce w mroźne dni nie należało do najprzyjemniejszych zajęć. W tym roku nie musieli jednak marznąć na zewnątrz. Jerzyk przejął interes Długiego i teraz powodziło mu się lepiej niż dobrze. Zdobył klitkę w sąsiednim bloku, która stała się ich bazą. Jedno trzeba było mu przyznać – mimo pozycji, nie zapomniał o swoich kumplach. Nawet więcej – teraz zaczęli się dla niego liczyć jeszcze bardziej niż wcześniej. Pomógł finansowo Olkowi i znalazł nową pracę dla Kamila, a Tymek, chcąc nie chcąc, stał się jego prawą ręką. Błażej nie chciał mieszać się w te interesy, ale czasami było to nieuniknione. Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu zaczęło mu być wszystko jedno.

poniedziałek, 22 maja 2017

Rozdział 2 - Tylko nie mów mamie!

Dziękuję za wszystkie komentarze, bardzo miło czytało się Wasze opinie i domysły. Nie będę przedłużać, w tym rozdziale już poznacie odpowiedź na to, w jakim kierunku potoczy się fabuła :) 
3 rozdział już się pisze, podobnie jak 19 rozdział KiW, więc wszystko zmierza w dobrym kierunku. 

Za betę dziękuję Indzie :) 

Rozdział 2

 Pomarańczowe światło neonowych reflektorów zmieniło kolor, wypełniając wnętrze odcieniem krwistej czerwieni. Razem z tą czerwienią cały świat zdawał się zatrzymać w miejscu. Chris zwrócił uwagę na to, jak ten kolor pasował do wyrazu strachu i szoku na twarzy jego syna.
Ogłuszająca muzyka dudniła coraz mocniej, jakby DJ za cel honoru postawił sobie, że zagłuszy ich wszystkie myśli. Podczas tego wieczoru mieli tylko czuć, nie zastanawiać się, nie analizować.
Ktoś co chwila ich potrącał, żeby dostać się do wodopoju. Stanęli w końcu na środku przejścia do baru! Nie zwracali na to uwagi, obaj byli bowiem zbyt zaskoczeni, żeby się przesunąć.
– James? – zapytał, ale jego głos zagłuszyły dźwięki muzyki. – Co ty tut... – Nie dokończył, bo do syna podszedł jakiś mężczyzna. Objął go w pasie i obrzucił Chrisa ostrzegawczym spojrzeniem. Wyglądał jak drapieżnik, który zaznaczał swój teren. Dawał Christowi jasny komunikat – James był jego ofiarą i nie odda go bez walki.

czwartek, 11 maja 2017

Rozdział 1 - Tylko nie mów mamie!

Pewnie zaskoczył Was post z kartą nowego opowiadania. Już od jakiegoś czasu planowałam wprowadzenie kolejnego opowiadania, tym razem w innych klimatach.
KiW jest specyficznym opowiadaniem, ma ciężki klimat, wymaga ode mnie dużo uwagi, a sporo osób pisało, że niezbyt przemówiła do nich taka tematyka. Wcześniej planowałam skończyć 1 część KiW i na spokojnie zająć się planowaniem 2, a w międzyczasie popisywać nowe opowiadanie, ale ostatnio mam bardzo mało czasu na KiW. Do tego nowego opowiadania usiadłam i napisałam go raz dwa, więc zamiast czekać, aż wykluje się ostatni rozdział KiW, wrzucam to. Wiem, że obiecywałam też Piękną i Bestię. Obecnie cykl Disneya leży odłogiem, ale te opowiadania nie chcą tworzyć się tak szybko. Piękna i Bestia musi jeszcze trochę dojrzeć w mojej głowie i wtedy ją napiszę :) Nie chcę działać pod presją czasu, bo jestem zadowolona z tych dwóch obecnych opowiadań, które napisałam. Chcę być również zadowolona z kolejnych. 
Najbliższe 2 miesiące będą dla mnie ciężkie (więc nie zdziwcie się, jak zabiję bohaterów. Nie, oczywiście żartuję, ktoś na pewno przeżyje. Chyba.), więc potrzebuję opowiadania, które mnie odstresuje. Wcześniej pisałam sporo komedii, uwielbiam ten gatunek i już od dawna chciałam do niego wrócić. Czuję, że odpowiednio się rozpisałam, żeby w końcu napisać coś w komediowym stylu. Wcześniej w serii Specials miałam nieśmiałe próby, teraz pora na dłuższą historię.  
Opis Tylko nie mów mamie! jest trochę zwodniczy, ale to zabieg celowy. Przywitajcie moje pierwsze opowiadanie w realiach amerykańskich. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Bawcie się dobrze :) 

Za betę bardzo dziękuję Indrze :)


Rozdział 1



Nadeszła pora lunchu, więc prawie cała szkoła zeszła się do stołówki, żeby coś zjeść, spotkać się ze znajomymi i odpocząć przed kolejnymi zajęciami. Gwar panujący w hali trochę przeszkadzał Jamesowi i jego przyjaciołom w prowadzeniu rozmowy. Siedzieli właśnie przy okrągłym stoliku, jedli lunch i ustalali plan na zbliżający się weekend.
Chyba żartujecie – oznajmił James z niedowierzaniem i jeszcze raz spojrzał na dokument, który trzymał w ręce. – A co, jeśli nas złapią?

Tylko nie mów mamie!


W szczęściu nie chodzi o cel sam w sobie, ale o styl życia.
Cyniczny Romantyzm (chyba)

GATUNEK: komedia
NARRACJA: trzecioosobowa personalna
DŁUGOŚĆ: ?
UWAGI: dużo scen komediowych, ciętego poczucia humoru, a i czasami wpadnie jakaś scena erotyczna albo brzydkie słowo.  
BETA: Indra

OPIS:
Christopher Ivory nie był najlepszym ojcem. Przez pracę nie miał na nic czasu. Kilka lat temu rozstał się z żoną, zaniedbywał dzieci, a niedawno oddał nawet ukochanego psa matce, bo nie dał rady się nim zajmować.
Ze swoim najmłodszym synem, Jamesem, dogadywał się najgorzej. Co zrobi, gdy przez przypadek odkryje, że James jest gejem?
Życie czasami potrafi płatać figle, czasami jest nawet bardziej złośliwie i potrafi przewrócić się do góry nogami. W rodzinie Ivorych wywinęło właśnie taki numer. To będzie historia o ojcu i synu, którym los da drugą szansę, żeby na nowo zbudowali swoją więź. Czy tym razem im się to uda?

Dużo komedii, absurdalnego poczucia humoru i bohaterów, których czasami trudno okiełznać. 


SPIS ROZDZIAŁÓW:

środa, 3 maja 2017

18. Kotwica i wyspa

W kolejnym rozdziale zakończymy I część Kotwicy i Wyspy. W przyszłej notce napiszę Wam też o moich planach odnośnie publikowania. 
Nad rozdziałem trochę się umęczyłam, ciągle mi w nim coś nie pasowało, ale ostatecznie jestem z niego zadowolona i mam nadzieję, że Wam także się spodoba, ale jeśli nie, jestem otwarta na wszystkie sugestie :)

Dziękuję za komentarze i zapraszam do czytania :) 


Rozdział 18 

 Na ich blokowisku czas potrafił się niemiłosiernie dłużyć. Brak pracy i konkretnego zajęcia sprawiał, że dzień mijał na oglądaniu telewizora, piciu piwa, rozmowach o wszystkim i o niczym, albo po prostu na obserwowaniu sąsiadów. Wcześniej Błażej inaczej spędzał czas, który racja – czasami się dłużył, jednak nie narzekał na to aż tak, będąc w towarzystwie kumpli. Zawsze znalazło się coś do roboty. Teraz czuł, że się dusił. Miał wrażenie, jakby całe osiedle zwolniło, jak w filmie, w którym włączono funkcję spowolnienia. Ludzie poruszali się dwa razy wolniej, a ich słowa brzmiały tak, jakby wypili za dużo alkoholu i z trudem budowali zdania.
Przez kilka ostatnich dni Błażej czuł się jakby ktoś wrzucił go do takiej rzeczywistości. Problem tkwił w tym, że on nie działał na zwolnionych obrotach. Właśnie dlatego tak się irytował. Nigdy nie uważał siebie za niecierpliwego i porywczego człowieka, wręcz przeciwnie. Był cichy i spokojny, nie przodował w dyskusjach, wolał raczej słuchać, a jego pewność siebie została zbudowana na kumplach, zwłaszcza na Jerzyku i Tymku. Zmieniał się tylko wtedy, jeśli chodziło o Jaśka. Opanowanie pryskało niczym mydlana bańka za każdym razem, kiedy Jasiek pojawiał się w zasięgu jego wzroku. Wcześniej tłumaczył to sobie złością na niego, poczuciem zranienia i konfliktowym charakterem byłego przyjaciela. Teraz wszystko się zmieniło – emocje, myśli i ich sytuacja. Jasiek nie był już wrogiem, stał się kimś więcej niż tylko przyjacielem.

piątek, 21 kwietnia 2017

17. Kotwica i wyspa

Dziękuję za komentarze i zapraszam na rozdział :) 

 Rozdział 17

Nie pamiętał już, kiedy tak się denerwował, wchodząc do tego mieszkania. Wcześniej, nawet jeśli wiedział, że czekała go kłótnia, miał do wszystkiego dużo bardziej obojętne podejście. Teraz czuł stres – bał się reakcji Sebastiana, kolejnych spięć z Grażyną i zachowania Krystiana, w końcu bał się tego, jak on się zachowa, bo tak wiele się zmieniło. Nadzieja była okropną rzeczą, bo pozwalała mu myśleć, że mogło być jeszcze dobrze. Rozsądek podpowiadał coś zupełnie innego. Przez tyle lat nie potrafił znaleźć wspólnego języka z ciotką i kuzynami, więc te dwa miesiące niewiele mogły zmienić w porównaniu do całego życia spędzonego na kłótniach, złości i wzajemnej niechęci. W zasadzie były nieistotne.
Nienawidził siebie za to, że tak się martwił. To nie było w jego stylu! Dałby teraz wszystko, żeby wrócić do dawnego siebie – aroganckiego, bezczelnego i cynicznego Jaśka, który miał lekceważący stosunek do wszystkiego. Zwłaszcza do swojej rodziny.