niedziela, 9 kwietnia 2017

15. Kotwica i wyspa

Wywiązuję się z obietnicy i przedstawiam Wam kolejny rozdział. Przyznam szczerze, że sporo się nad nim nagimnastykowałam. Chyba jeszcze żadna część KiW nie sprawiła mi takich problemów. Zmieniałam go kilka razy i mam nadzieję, że wreszcie wyszło dobrze. 
Miłego czytania :) 

 Rozdział 15

– Dlaczego nic się nie odzywasz? – zapytał Błażej, kiedy leżeli już na tapczanie.
Palili papierosy, odprężając się po seksie. Obaj czuli się trochę nieswojo, zwłaszcza Jasiek, który teraz miał w głowie meksyk. Nie potrafił skupić się na jednej myśli, przez co czuł się jeszcze bardziej skołowany.
– A co się mam odezwać? Chyba już wszystko zostało powiedziane – zauważył. Błażej miał inne zdanie na ten temat, ale nie chciał już się z nim kłócić. Był na to zbyt zmęczony. – Kozierski, nie rób, kurwa, takiej miny. Było dobrze. Jest dobrze – dodał i przyciągnął go do siebie, zmuszając, żeby Błażej położył się na jego klatce. Ten z początku nie chciał tego zrobić, ale w końcu skapitulował. Wiedział, że chyba nie było na świecie osoby równie upartej co Jasiek. Skoro chciał, żeby został w tej pozycji, będzie go męczyć przez kolejne pół godziny, aż w końcu Błażej i tak wyląduje na jego piersi, wsłuchując się w miarowe bicie jego serca.

– Zaraz ci poparzę te twoje tatuaże – burknął, odsuwając tlący się papieros. Strzepał popiół do butelki po piwie. Jasiek nie odpowiedział, jakby wizja bycia poparzonym nie zrobiła na nim większego wrażenia. Przesuwał palcami po miękkiej szczecinie na głowie Błażeja, wpatrując się w słaby płomień lampy naftowej. Najchętniej spróbowałby teraz zasnąć i odciął się od tego wszystkiego, ale wiedział, że to i tak nic nie da. Rano, kiedy się obudzi, wszystko wróci – już nie będzie przyjemnego ciepła, kojącego półmroku i ich – odciętych od rzeczywistości, w tej starej, chatce. W końcu będzie musiał dokonać jakiegoś wyboru. Sam już nie wiedział, czy spotkanie Kamili cokolwiek ułatwiło.

Wczoraj nie udało się im spotkać. Błażej jak zwykle przyszedł do chatki wieczorem i czekał na Jaśka dobrą godzinę, ale kiedy zrozumiał, że ten się nie pojawi, musiał wrócić na osiedle. Po raz pierwszy się nie dogadali i obiecał sobie, że następnym raz nie powinni działać już tak instynktownie. Ostatnio to się sprawdzało, ale to naturalne, że w końcu któryś nie dał rady. Szkoda marnować ich czasu na bezowocne czekanie.
Na osiedlu natknął się na Tymka i Olka, pijących piwo na ławce. Pogoda nie rozpieszczała, ale w niczym to im nie przeszkadzało.
– Błażej! – krzyknęli do niego i już wiedział, jak spędzi resztę wieczoru. Później dołączyli do nich jeszcze Kamil i Sebastian. Na pytania o Jerzyku, wszyscy zgodnie stwierdzili, że ostatnio był nieuchwytny. Żaden nie chciał mówić tego głośno, ale wiedzieli, że to przez ciążę swojej siostry.
Na następny dzień Jasiek złapał Błażeja przed tym, jak ten wyszedł do pracy. Rzucił mu tylko „wieczorem” i odszedł w pośpiechu, bo znowu był spóźniony.
No i Błażej przyszedł wieczorem do chatki, wiedząc już, że nie będzie musiał czekać na daremno. Jasiek był już na miejscu. Uśmiechnął się na jego widok i wskazał na leżące na stole siatki ze sklepu.
– Przyniosłem, żebyśmy znowu nie umierali z głodu – wyjaśnił. – Nic specjalnego, ale na kolację i śniadanie będzie w sam raz.
Błażej skinął głową, zamykając drzwi. Od razu podszedł, żeby przysłanić okna. Jasiek jak zwykle bagatelizował takie rzeczy, ale on wolał wykazać się większą przezornością. Zwłaszcza po jego rozmowie z Krystianem.
– Następnym razem będziemy musieli się umawiać.
– Byłeś tutaj wczoraj? – zapytał Jasiek domyślnie. – Myślałem, że przyjdę, ale coś mi wypadło. – Obserwował uważnie Błażeja, niepewny jak ten zareaguje. Wczoraj spotkał się z Kamilą i ogarnął go irracjonalny strach, że on mógł się o tym w jakiś sposób dowiedzieć. A może po prostu sam czuł się winny? Uspokoił się, kiedy Błażej machnął ręką. Nie był zły, przecież takie rzeczy się zdarzały, a oni po prostu się nie dogadali.
Błażej usiadł przy stole i sięgnął po piwo, które Jasiek kupił. Niektóre rzeczy podczas ich spotkań stały się obowiązkowe i alkohol właśnie do nich należał. Błażej był nieco zaskoczony, kiedy oprócz bułek, sera, kiełbasy i konserw, zobaczył jeszcze ich ulubione batony. Od razy odpakował jeden, oczywiście ten o smaku toffi.
– Jakaś specjalna okazja? – zdziwił się. Jasiek wzruszył ramionami.
– Przychodzimy tutaj jak jacyś bezdomni. Chyba lepiej będzie mieć coś jeszcze do żarcia, no nie? – Zabrał do ręki puszki. – Kupiłem nawet kawę. Bez niej jestem jak chodzący trup. Muszę ją wypić, żeby rano jakoś żyć w pracy.
– Jutro idziesz do roboty? – Błażej mówił trochę niewyraźnie, bo toffi zakleiło mu usta. Jasiek zaśmiał się, widząc, jak nie potrafi sobie z tym poradzić.
– Po południu. A ty?
– Na siódmą. – Skrzywił się i przełknął ciężko batonik, który popił dużą ilością piwa.
– Słabo.
Jasiek miał nadzieję, że spędzą razem nie tylko noc. Uwielbiał takie leniwe poranki, kiedy nie musieli się nigdzie spieszyć. Zwłaszcza, że teraz będą mieli jeszcze śniadanie.
– Dużo ostatnio pracujesz – rzucił od niechcenia, bawiąc się swoją wypitą już do połowy butelką.
– Ty też.
– Bo mam do spłacenia dług – zauważył. Coraz bardziej nie lubił o tym mówić, bo za każdym razem, jak sobie o nim przypominał, czuł większy strach. Miał już mało czasu, a wciąż nie wymyślił, jak odda te wszystkie pieniądze. Dzisiaj po pracy miał dilować, jak poinformowali go ludzie Długiego. Poszedł na umówione miejsce, na pola za stacją benzynową, ale nikogo tam nie było. Czekał dobre pół godziny. Schował się w bezpiecznym miejscu, bojąc się, że namierzyli ich i zaraz przyjecie policja. Nic się jednak nie stało, szybko zdał sobie sprawę, że żadnego przemytu nie będzie. Wrócił do domu i nie mógł pozbyć się irytującego napięcia. Denerwował się. Przyłapał się nawet na myśli, że kiedyś byłoby mu wszystko jedno, ale teraz po prostu się bał. Nie było mu już wszystko jedno, ale za nic nie wiedział (albo nie chciał przyznać) dlaczego. Najchętniej wymazałby ze swojego życia dług i Grażynę. Zabawne, że przed jej powrotem wszystko wydawało się w porządku. Miał złudne przekonanie, że kontrolował sytuację. Prawie był szczęśliwy na tym znienawidzonym przez siebie osiedlu! Niestety szybko został sprowadzony na ziemię.
– Wczoraj gadałem z Tymkiem. Naciskałem go, żeby załatwił jakiś włam – odezwał się Błażej, wyrywając go z zamyślenia. – Mówił, że postara się coś szybko wykombinować. Mówiłem, że potrzebuję kasy na gwałt, bo zepsuła nam się lodówka. – Usta Błażeja wykrzywiły się w uśmiechu. Był dumny z tego, że udało mu się sprzedać to kłamstwo. I to w dodatku Tymkowi!
– Później będziecie musieli jeszcze to gdzieś opchać, no nie?
– No tak, ale to już jest z górki. Najgorszy jest włam. Żeby nikt nas nie zobaczył, żeby żaden pierdolony alarm się nie włączył, no wiesz... rozumiesz, nie?– dodał, jakby Jasiek był w tym obeznany. On tylko uśmiechnął się i skinął głową. Nie sądził, że Błażej będzie chciał mu pomóc. Zwłaszcza w taki sposób.
– Dzięki – mruknął cicho, będąc jeszcze za mało pijanym, żeby przeszło mu to przez gardło tak po prostu. Błażej chyba sam nie czuł się wystarczająco wstawiony, bo speszył się na te słowa. W końcu rzadko sobie dziękowali. Jeszcze jak przyjaźnili się w szkole, nie potrzebowali mówić takich słów. Pomagali sobie i dla nich było to coś naturalnego. Nie trzeba było o to prosić, tłumaczyć, ani w żaden inny sposób o tym rozmawiać. Tylko że teraz chodziło o coś znacznie ważniejszego. Błażej wiele ryzykował. Jasiek wolał mu podziękować i nie zastanawiać się nad tym, dlaczego to robił. Bał się usłyszeć odpowiedzieć, bo wiedział, że nie byłby na nią przygotowany.
Ostatnio uświadomił sobie, że bał się naprawdę wielu rzeczy. Nie był tak odważny jak kiedyś o sobie myślał. Życie zaczynało go przerastać, a nie czuł się już taki niepokorny i arogancki. Był tylko ciekawy, kiedy inni to zauważą.
Jedli przez kilka chwil w milczeniu. Każdy znajdował się teraz w swoim świecie. Jasiek zastanawiał się, dlaczego wcześniej nie widział tego, jak wielkim był tchórzem, a Błażej zbierał się w sobie, żeby w końcu zapytać o Krystiana.
– Powoli pracuję dla ciebie nad wzorem – odezwał się Jasiek, uznając, że najlepszym wyjściem z sytuacji, będzie znalezienie neutralnego tematu do rozmowy. Wizja jego dzieła na ciele Błażeja skutecznie poprawiała mu humor, więc jego usta wykrzywił szerszy niż do tej pory uśmiech. – Zdecydowałeś się już, w którym miejsce go chcesz? – Westchnął, kiedy Błażej wzruszył ramionami. – Na plecach, albo na ramieniu? Może na żebrach?
– Krystian chciał, żebym go pieprzył. – Błażej najwyraźniej miał inne plany co do ich rozmowy na przyjemne tematy.
– To oczywiste. – Jasiek uśmiechnął się lekko. Zareagował w sposób, którego Błażej zupełnie się po nim nie spodziewał.
– Jak to oczywiste?
– Podobałeś mu się już wcześniej. Byłeś jego pierwszym. To ty go pieprzyłeś. Myślisz, że nie spróbowałby znowu zaciągnąć cię do łóżka? – parsknął śmiechem, widząc minę Błażeja. – Kozierski, on też jest gejem. Faceci na ciebie lecą. W końcu to tylko seks.
Błażej zaczerwienił się, słysząc to.
– Weź spierdalaj – warknął.
– Taka prawda. Podobasz się mojemu kuzynowi, wcale mnie nie dziwi, że zaproponował ci pieprzenie.
– Chciałbym ci, kurwa, przypomnieć, że ciebie wywalił z naszego układu – dodał Błażej ostro.
– To źle? – Jasiek zupełnie to zbagatelizował. Wiedział przecież, że tak będzie. Krystian spróbuje dobrać się do Błażeja i on sam będzie musiał zdecydować, czy się na to godzi, czy nie.
– Słuchaj, kurwa. – Błażej zniecierpliwił się. – Źle czy dobrze, chuj mnie to obchodzi. Nie chcę, żeby Krystian komuś powiedział. – Wstał i obszedł stół, po czym pochylił się nad Jaśkiem. Znowu był zły.
Jasiek poczuł skurcz w żołądku. Rozsunął szerzej nogi, gdy krew spłynęła do krocza. Nie wiedział dlaczego tak działały na niego te błyszczące wściekłością oczy, ale wtedy naprawdę się zapominał.
– Krystian teraz się na mnie wkurwił. Jesteś pewny, że nas nie wkopie? Jasiek, kurwa mać, to naprawdę poważne sprawy. Jakby się dowiedzieli... – Błażej przełknął ciężko. Wizja wykrycia ostatnio prawie go opuściła, aż do rozmowy z Krystianem. Teraz znowu zaczął się martwić. Jerzyk może i się nieco uspokoił, ale gdyby dowiedział się, że jego kumpel jest ciotą... Błażej byłby skończony. Naprawdę żałował, że zgodził się na ten trójkąt. Z takich rzeczy nigdy nie wynikało nic dobrego! A teraz urażona duma Krystiana może popchnąć go do zrobienia czegoś głupiego.
– Kiedy gadałeś z Krystianem? – zapytał Jasiek.
– Po tym, jak nakrył nas tutaj rano. Chciałem o tym z tobą wcześniej pogadać, ale...
– Kurwa – rzucił Jasiek, do którego wszystko powoli zaczynało docierać. Dlatego Krystian zachowywał się w taki sposób – nie stanął w jego obronie, a później odmówił mu pomocy. Cholera, gdyby wcześniej o tym wiedział, spróbowałby z nim o tym porozmawiać. Przez chwilę sam wahał się, czy dzieciak ich nie wyda, ale coś mu podpowiadało, że raczej by tego nie zrobił. Zdążył już trochę poznać Krsytiana i wydawało mu się, że bez względu na to, co by się stało, nie doniósłby na nich. Wtedy musiałby przecież podwójnie uważać.
– Myślisz, że... – Błażej odsunął się i przygryzł wargę. – Kurwa, co teraz zrobimy?
Jasiek złapał go za nadgarstek i nie pozwolił się odsunąć. Pokręcił głową.
– Nie, Krystian raczej nas nie wyda. On... Gdyby to zrobił, sam dużo by ryzykował. Jest w tym świeży, na razie mści się tylko na mnie.
– Niby jak? – zdziwił się Błażej.
– Miał mi pomóc w dilowaniu dzisiaj, ale powiedział, że nie da rady. Już wiem dlaczego. – Uśmiechnął się krzywo. Sam nie wiedział, czy wciąż był zły na Krystiana. W pewnym sensie go rozumiał, bo lepiej, żeby mścił się na nim w taki sposób, niż ich wydał, ale to wciąż nie zmieniało faktu, że czuł się zdradzony.
– Nie wyda nas? Jesteś pewny? – Błażej usiadł naprzeciwko niego i sięgnął po kolejnego batona. Musiał czymś zająć ręce. – I... dzisiaj miałeś dilować?
– Nie zjawili się. Może coś się stało. – Jasiek machnął lekceważąco ręką. – Chyba niewielka strata, co?
– Popytam kumpli, czy coś jest nie halo – obiecał. – Może w końcu przypuszkują Długiego. Przynajmniej wtedy nie byłoby tak drastycznie, nie? Może daliby ci więcej czasu na spłatę tego jebanego długu.
– Nie wiem, ale chyba wolałbym, żeby Długi siedział w pierdlu. Jego ludzie już nie byliby tacy do przodu – dodał i nieświadomie potarł swoją szczękę. Wciąż pamiętał tamto pobicie, siniaki jeszcze do końca zniknęły.
– Do pierdla powinno trafić więcej ludzi z naszego osiedla – rzucił Błażej, a Jasiek nie pytał już, kogo miał jeszcze na myśli.

Zaczęli się całować już przy stole. Jeszcze trochę rozmawiali i gdy w końcu uznali, że wypili odpowiednią ilość piwa, Błażej pochylił się i pocałował Jaśka. Już od dłuższego czasu wpatrywał się w jego usta, wyobrażając sobie, jak w końcu przejdą do rzeczy. Wiedział, że gdy go pocałuje, najpierw poczuje chmielowy smak piwa i tytoniowy zapach jego oddechu, bo Jasiek wypalił już kilka papierosów, odkąd tutaj przyszli. Później wsunie język do jego ust i jego ciało przeszyje przyjemny dreszcz, gdy ich języki się dotknął. Zaczną się całował, a ręka Jaśka jak zwykle spocznie w dominującym geście na jego karku , nie pozwalając mu się odsunąć. Obaj będą mieli przymknięte oczy, ale co jakiś czas będą je uchylać, żeby podejrzeć swoje miny. Błażej zawsze to robił chwilę po tym, jak ugryzł Jaśka w język. Obserwował wtedy zmianę na jego twarzy – marszczące się brwi i mocniej zaciskające powieki, a później, gdy Błażej ssał lekko sam czubek, Jasiek rozluźniał się, prawie rozpływał w jego ramionach.
Błażej wyobrażał sobie to wszystko, gdy cały czas rozmawiał z Jaśkiem i w pewnym momencie poczuł, że już nie wytrzyma. Pochylił się i pocałował go, wprowadzając w życie każdą swoją wizję sprzed chwili.
Wstali i ściągając z siebie górne części garderoby, przeszli w stronę tapczanu. Wczoraj Błażej przyniósł tutaj dodatkową kołdrę i poduszkę. Nie znalazł do nich żadnej poszwy, ale to było w tym momencie najmniej istotne.
Został popchnięty na tapczan, który jak zwykle zaskrzypiał przeraźliwie pod jego ciężarem. Podejrzewał, że podczas ich wizyt, wersalka była bardziej eksploatowana niż przez wszystkie ostatnie lata razem wzięte. Ciekawe, ile jeszcze wytrzyma?
Jasiek ściągnął z niego adidasy, dresowe spodnie i bokserki, zostawiając go w samych białych skarpetkach. Błażej nie skomentował tego głośno, zbyt rozbawiony myślą, że jego kochanek mógłby fantazjować o czymś takim. Pociągnął go na siebie i odwrócił pod siebie. Przez chwilę mierzyli się spojrzeniami. Penis Błażeja dotykał nagiego brzucha Jaśka, zostawiając na nim mokry ślad. Serce od razu zaczęło bić mu mocniej, gdy poczuł dłonie na pośladkach. Jasiek dotykał go w tak władczy sposób, że coś w jego żołądku przewracało się z ekscytacji.
Zdążył się już pogodzić z tym, że Jasiek na razie nie chciał go do siebie dopuścić. Niepokoił go nieco fakt, że tak łatwo dał za wygraną. Powinien w końcu udowodnić, że nie był jakąś ciotą, tylko prawdziwym mężczyzną. Lubił jednak ich seks, nie czuł potrzeby walki, gdy Jasiek przejmował kontrolę nad sytuacją i dominował w tak zwierzęcy sposób. Gdzieś w głębi umysłu lubił nawet takiego siebie – uległego i chętnego na bycie wypieprzonym. Sam fakt, że po prostu mógł to zrobić dziwnie go wyzwalał. Tak samo jak Jasiek swoim wyglądem wyłamywał się ze stereotypu dresa wychowanego na tym osiedlu, tak samo on czuł, że pokazał wszystkim środkowy palec, będąc właśnie tym, kim jego kumple tak bardzo gardzili. Zdawał sobie sprawę z tego, że jeżeli prawda wyszłaby na jaw, nie broniłby już tak swojej „inności”. Tutaj, razem z Jaśkiem mógł się nią cieszyć, bo on też go nie oceniał. Im obu na rękę było właśnie takie podejście Błażeja.
Ostatnią więc rzeczą, której Błażej dzisiaj się spodziewał, była niespodziewana uległość Jaśka. Przestał walczyć, pozwolił się przyprzeć do materaca i rozsunął uda. Zarzucił je na jego biodra i przez zupełnie inny rodzaj bliskości, który dawała ta pozycja, Błażejowi zakręciło się w głowie. Jasiek dał mu wyraźny sygnał do działania, a on zupełnie nie był na to przygotowany. Jego penis otarł się o pośladki kochanka i wtedy zdał sobie sprawę, że Jasiek naprawdę tego chciał.
Żaden z nich się nie odzywał. Jasiek czuł wstyd, który ściskał mu gardło i wiedział, że w jego głosie słychać byłoby zdenerwowanie. Milczenie stanowiło bezpieczną opcję, która pozwalała mu się nie skompromitować.
Za każdym razem, kiedy Błażej odsuwał się od niego, oblewał go zimny pot. Obawiał się, że kochanek zaraz go wyśmieje. Powie, żeby się nie wygłupiał, żeby nie robił z siebie cioty. Absurd tych myśli skutecznie przyćmiło zdenerwowanie, które nie pozwalało mu trzeźwo spojrzeć na sytuację.
Błażej na początku owszem, był zaskoczony i przez sekundę miał nawet ochotę się odsunąć. Ogarnęła go trema, bo nagle spełniło się to, o czym od tak dawna fantazjował. A w zasadzie miało się spełnić, tylko on nie wiedział, czy zdoła temu podobać. Jasiek zaskoczył go tą nagłą zamianą ról w łóżku.
Towarzyszące mu emocje zupełnie różniły się od tych, które czuł, kiedy miał pod sobą Krystiana. Tamten seks był dużo bardziej anonimowy, nastawiony tylko na fizyczność. Został namówiony przez Jaśka i wiedział, że gdyby nie on, nigdy by się na niego nie zgodził. To nie na Krystianie mu zależało.
– Jesteś pewny? – zapytał, zanim zdążył ugryźć się w język.
– A ty nie? – Jasiek wbił mu paznokcie w ramię. Serce biło mu jak młot, a krew uderzyła do twarzy. Już dawno nie czuł się w taki sposób. Miał ochotę zwyzywać Błażeja za te chwile wahania. Nie tego oczekiwał, inaczej to sobie wyobrażał. Liczył na to, że Błażej, kiedy tylko zrozumie, na co mu pozwala, przyciśnie go do materaca i zerżnie. Obudzi się w nim taka żądza, że żaden z nich nie będzie miał czasu na myślenie, tym bardziej na niepewność. Podejdą do tego od czysto fizycznej strony i dopiero później, po fakcie przyjdzie czas na refleksję. Rodząca się w nim wściekłość, była dodatkowo podbudowana przez wstydu i upokorzenia.
– Jasiek... – Głos Błażeja wyrwał go z zamyślenia. Spojrzał na niego gniewnie i nagle stracił rezon, gdy ich spojrzenia się spotkały.
– Zamknij się – powiedział szybko. – I po prostu to, kurwa, zrób! – rozkazał.
Musiał odwrócić wzrok. Wpatrzył się w nierówny, dziurawy sufit, który w niektórych miejscach pokrył grzyb. Z trudem łapał oddech, bo miał tak zaciśnięte gardło, że jeszcze chwila, a zacząłby się dusić. Modlił się w myślach o to, żeby Błażej już nic nie mówił. Nie chciał nic słyszeć. Niech w końcu zacznie działać.
Błażej wsunął się na dół i rozchylił nogi Jaśka. Mocno zacisnął palce na jego udach i zdał sobie sprawę, że nigdy nie widział Jaśka jeszcze tak uległego. Oddał mu się. Ta myśl zupełnie zawładnęła jego umysłem, powodując w jego głowie kompletny chaos. Z jednej strony miał ochotę uciec, bo nie wiedział, czy da radę się po prostu zamknąć i podejść do sprawy tak, jak Jasiek tego oczekiwał. Z drugiej budzące się w nim pragnienie zdominowania Jaśka zawładnęło jego wyobraźnią. Miał go przed sobą – tego Jaśka, którego wszyscy nienawidzili, który tak zajadle prowokował i który nigdy nie miał dość podczas bójek. Który chodził poobijany, ale i tak nie spuszczał głowy. Miał przed sobą najlepszego przyjaciela z dzieciństwa, który później odsunął się od niego, zostawiając tylko wspomnienia i złość. Miał przed sobą mężczyznę, przez którego od dobrych dwóch miesięcy nie mógł skupić myśl. W końcu mógł go posiąść. Zdobył go.
– Bierz się , kurwa, do roboty, bo zaraz ja cię wypieprzę – usłyszał stłumiony głos Jaśka i zerknął na niego. Przysłaniał twarz ramieniem, ale Błażej dostrzegł fragment jego policzka. Był cały czerwony.
Pochylił się i wziął go do ust, a Jasiek jęknął, chyba nie spodziewając się, że Błażej tak szybko przejdzie do rzeczy. Przy tapczanie leżała butelka żelu, który Jasiek niedawno kupił. Sięgnął po niego i wylał sobie trochę na palce. Dotykając Jaśka w tak intymnych miejscach. Dotarło do niego, że miał całkowitą kontrolę nad sytuacją. Zaczął rozumieć, co jego kochanek widział w dominowaniu.
Odsunął się, żeby sam przygotować się do seksu i wtedy napotkał wzrok Jaśka. Jego zielone oczy błyszczały bardziej niż zwykle. Głęboki rumieniec dodatkowo podkreślał ich kolor. Jasiek wydał mu się w tym momencie śmiesznie bezbronny, chociaż wcześniej zupełnie nie myślał o nim w ten sposób.
– Wiesz, że będzie dobrze? – zapytał znowu, wbrew sobie. Nie chciał się odzywać. Wiedział, że Jasiek wolał milczeć.
– Co niby? – warknął Jasiek. Przez chwilę miał ochotę uderzyć Błażeja, bo naprawdę nie powinien tyle gadać. Najlepiej, żeby w końcu przeszedł do rzeczy. Wszystkie rozmowy zbliżały ich do pewnej granicy, której jeszcze nie chciał przekraczać, chociaż tym seksem wiedział, ile się między nimi zmieni. Czuł się rozdarty i przez to jeszcze bardziej potrzebował bliskości Błażeja.
– Wszystko – szepnął Błażej i pochylił się, żeby go pocałować. – Wszystko będzie dobrze, Jasiek.
– Zamknij się w końcu i zacznij mnie pieprzyć! – Zacisnął usta i objął jego szyję. Nie pozwolił mu się odsunąć. Błażej był gorący, spocony i przyjemnie ciężki. Jasiek ugryzł go w ramię, kiedy wsuwał się w niego i znajomy ból sprawił, że spiął się jeszcze bardziej. Nie był do tego przyzwyczajony. Czuł się nagi i odkryty, ale zdawał sobie sprawę, że przy Błażeju mógł sobie na to pozwolić.
– W porządku? – usłyszał szept.
– Dobrze. Jest w porządku – dodał i przejechał dłonią po szerokich plecach Błażeja. Uśmiechnął się lekko, ciesząc się, że Błażej nie może teraz widzieć jego miny.

Leżeli w skotłowanej pościeli. Błażej oddychał szybko. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała pod nierównym oddechem. Na skórze lśnił pot, który sprawi, że zaraz będzie mu zimno. Wtedy wyciągnie spod ich ciał kołdrę i nakryje ich. To było trochę obrzydliwe, bo lepili się od spermy, ale obaj byli zbyt zmęczeni, żeby zwrócić na to uwagę.
Błażej zerknął kątem oka na Jaśka. Obaj milczeli. Cisza między nimi zdawała się z każdą chwilą narastać i zaraz będzie trudno ją przełamać, ale wtedy pójdą spać. Obudzą się pewnie po kilku godzinach i znowu to zrobią. Napięcie między nimi nie mogło być rozładowane tym jednym seksem. Jasiek był jego. Zagarnął go, nawet jeśli Jasiek będzie się przed tym wzbraniał. To nie był tylko seks. Z Krystianem, kiedy przyszli tutaj po raz pierwszy chodziło tylko o to, ale teraz było inaczej. Nawet jeżeli Jasiek nie chciał tego przyznać, nie chciał, żeby usłyszeć od Błażeja słów, które wisiały między nimi już od jakiegoś czasu, ale dopiero dzisiaj z pełną mocą je sobie uświadomili.
– Wyglądasz debilnie – odezwał się Jasiek i prychnął. Błażej spojrzał na niego zaskoczony. Zmarszczył brwi.
– O co ci, kurwa, chodzi?
– Z tym uśmiechem. – Jasiek przewrócił oczami. – Wyglądasz debilnie.
Błażej nie odpowiedział. Obserwował Jaśka uważnie, ze spokojem, który chyba jeszcze bardziej go zawstydził, bo przeklął i odwrócił się do niego plecami.
– Później ja cię pieprzę.
Błażej, czując się teraz bezkarnym, pozwolił sobie na kolejny uśmiech. Był w zbyt dobrym humorze, żeby kłócić się z Jaśkiem. Wiedział, że kiedy przyjaciel się odsłaniał, czasami żądlił jak osa. Nienawidził pokazywać słabości i złośliwości były jego sposobem odreagowania.

*

Do Błażeja powoli zaczynała docierać myśl, że nie pójdzie do pracy. Obudzili się wyspani, więc całkiem prawdopodobne, że było grubo po siódmej. Na razie nie chciał sobie psuć humoru i patrzeć na zegarek. Było przyjemnie ciepło i leniwie. Nie mógł powstrzymać uśmiechu, gdy zdał sobie sprawę, że tym razem nie będą musieli wychodzić stąd głodni.
Jasiek spał obok niego. Z twarzy zniknęło napięcie, mięśnie wygładziły się i teraz wyglądał prawie łagodnie. Pomijając oczywiście kolczyki i tatuaże, które nadawały mu drapieżnego charakteru. Błażej wcale nie czuł się uspokojony, kiedy patrzył na twarz kochanka. Zdał sobie sprawę, że przez to, co wczoraj miało miejsce, zabrnęli dalej niż kiedykolwiek. Nie wiedział, czy było to spowodowane wypitym alkoholem, czy momentem słabości, a może jeszcze czymś innym? Chyba nie czuł się z tym komfortowo. Bez względu na to, kim Jasiek dla niego był, nie mogli... nie powinni. Jak to dalej miało wyglądać? Po raz pierwszy zaczął zastanawiać się nad konsekwencjami ich relacji. Wcześniej zupełnie to do niego nie docierało, ale teraz sprawy naprawdę wymknęły mu się spod kontroli. Przez wczorajszy wieczór uświadomił sobie, że nad niczym już nie panuje.
– Spóźniłeś się do pracy. – Słysząc cichy, zachrypnięty od snu głos, drgnął. Jasiek przyglądał mu się z drugiego końca tapczana. Nie leżał zbyt daleko, bo nie mieli na to miejsca, ale nie dotykali się.
– Wiem.
– Jest już dziewiąta.
– Mhm.
– Poniosło nas wczoraj. – Jasiek mimo lekkiego rozespania, starał się uważnie przyglądać reakcjom Błażeja. Wiedział, że rano obaj będą nieco zawstydzeni swoim zachowaniem i niewiele się pomylił. Rumieniec błąkał się na policzkach Błażeja, a on sam uciekł wzrokiem.
– Tak?
– Dzisiaj nie dam rady się spotkać. – Komentarz wywołał zamierzony skutek, bo w końcu Błażej na niego spojrzał.
– A jutro?
– Też nie – mruknął. Dostrzegł rodzącą się w spojrzeniu Błażeja wściekłość.
– Nie pogrywaj sobie ze mną, kurwa – wysyczał i złapał go nagle za ramię. – Po tym wszystkim, co się stało...
– Muszę coś załatwić. W sprawie długu – mruknął Jasiek, ale nie odsunął się nawet na milimetr. Czuli swoje nieświeże, poranne oddechy. Błażej nie wierzył mu, a on nie mógł powiedzieć prawdy. Wszystko skomplikowałoby się jeszcze bardziej. Wczoraj nie sądził, że aż tak się odsłoni. Zaskoczył Błażeja, ale sam też został zaskoczony. Wiedział, co ten idiota chciał mu powiedzieć. Nie pozwoli na to, na pewno nie teraz.
Złapał go za kark i przyciągnął do siebie jeszcze bliżej. Uśmiechnął się. Powinni zachować pozory i udawać, że wszystko między nimi było tak jak dawniej. Tak będzie lepiej dla nich obu.
– Obiecuję ci, kurwa, że jak wpakujesz się w jakieś gówno... – Błażej zmrużył oczy. – Będę organizował ten włam z Tymkiem, zdobędę część kasy.
Jasiek już nie musiał się zastanawiać, dlaczego Błażej chciał mu pomóc. Sam jednak nie wiedział, czy podobało mu się to, że tak chciał się narażać.
– Pojutrze dam ci odpowiedź.
– Co ty, kurwa, planujesz?
– Chodź zjeść – zbył go i wstał z łóżka. Musiał wypić kawę i zjeść porządne śniadanie, bo mieli naprawdę intensywną noc.

Na zewnątrz panowała niepewna pogoda. Nie padało, całe szczęście nie wiał też mocny wiatr, więc nie było tak zimno jak zazwyczaj. Na niebie wisiały jednak gęste, bure chmury, które przypominały, że w każdej chwili może spaść deszcz. Żaden z nich nie miał parasolki. Jasiek ubrał tylko skórzaną kurtkę, która w żaden sposób, nie mogła ochronić go przed deszczem. Błażej przynajmniej miał bluzę z kapturem i ortalionową wiatrówkę, więc był trochę lepiej przygotowany na załamanie pogody.
– W zimie będziemy musieli zorganizować tu jakieś drewno – odezwał się, zapinając się prawie pod szyję. – Widziałeś, stary miał tam piec. Pewnie będzie działał.
Jasiek tylko mruknął coś niewyraźnie. Szedł sztywnym krokiem, z dłońmi schowanymi w mieszeniach. Błażej nie mógł zobaczyć tego, że zaciskał je w pięści.
– Matka mi mówiła, że zima w tym roku ma być w cholerę mroźna – kontynuował. – Jaja nam odpadną, jak nie zadbany o nagrzanie tej chaty. W ogóle myślisz, że Krystian zacznie tam przychodzić?
– Nie wiem. – Jasiek wzruszył ramionami. Wyraźnie jego głowę zaprzątały jakieś inne myśli i nie skupiał się na tym, co mówił Błażej.
– Jasiek, cholera jasna! – Błażej w końcu to zauważył i zatrzymał go. – Coś ty wymyślił? Przyznaj się, kurwa, bo...
– Bo co? – Uśmiechnął się lekko i wzruszył ramionami. – Muszę spadać do pracy, po prostu... – Odetchnął ciężko i odwrócił wzrok. – Myślę o tym, co się stało, dobra? – zapytał po dłuższej chwili napiętym głosem. Zarumienił się nawet lekko. – Przestań już, kurwa, naciskać. I gadać. Nigdy dużo nie gadałeś, a teraz gęba ci się nie zamyka – wytknął mu, ale w jego głosie było słychać coś na kształt rozbawienia i drwiny. Błażej przygryzł wargę, zupełnie nie zwracając uwagi na jego cynizm.
– Spieprzaj. Za to ty nie należałeś do specjalnie, kurwa, milczących – zauważył i znowu ruszyli w stronę osiedla.
Jasiek już zapomniał, jak to było czuć się w ten sposób. Ostatni raz, kiedy pamiętał, towarzyszyły mu takie emocje chyba z Kamilą. Tylko wtedy czuł się z kimś naprawdę związany.
Zerknął na Błażeja i znowu miał ochotę powiedzieć, że wyglądał debilnie, bo zauważył na jego ustach ten irytujący uśmiech, który wywoływał w nim jednocześnie zawstydzenie, zażenowanie i jakieś dziwne, trudne do określenia uczucie, powodujące przyjemne ciepło. Nie chciał się rozstawać. Najchętniej przedłużyłby to popołudnie jak tylko się dało. Zamknął się z Błażejem w tej chacie i przestał myśleć o przyszłości. Jeszcze jeden wieczór. Nie miał pojęcia, jak będzie później. Nie chciał go martwić. Nie chciał czegokolwiek zmieniać. Czuł, że ten moment był najlepszym, na jaki mogli sobie pozwolić.
– No dobra, to spotykamy się za dwa dni, tak? – zapytał Błażej, kiedy doszli już do granicy osiedla i mieli się rozstać. Jak zwykle rozejrzeli się, czy nie było nikogo w pobliżu, ale alejki świeciły pustkami.
– Mhm, za dwa dni. – Jasiek skinął głową i spróbował się uśmiechnąć.
– Tylko nie nawal – roześmiał się Błażej i zamilkł. Przez chwilę patrzył na niego miękkim wzrokiem, który niczego nie ułatwiał. – Chcę, żebyś mi wszystko później... – Nie dokończył, bo Jasiek pochylił się i go pocałował. Przez chwilę chciał się wyrwać, złapał go za ramię, ale zamiast go odepchnąć, przyciągnął go do siebie bliżej, odpowiadając z żarem na pocałunek. Wiedział, że nie powinni tego robić, ktoś mógł ich zobaczyć, to było głupie, niebezpieczne i szczeniackie, ale przypływ adrenaliny zagłuszył zdolność racjonalnego myślenia. Podniecała go myśl, że stali na widoki i... Nie, dość. Nie mogli tak ryzykować!
– Zwariowałeś?! – warknął, kiedy odepchnął od siebie Jaśka.
– Musze już iść – wydusił z trudem. Był zaczerwieniony i podniecony. Od jednego pocałunku. Gdyby nie musiał się spieszyć, zaciągnąłby Błażeja z powrotem do chatki i znowu pozwolił mu na dominację. Wiedział jednak, że nie mógł już dłużej zwlekać. Im szybciej to zrobi tym lepiej.
– Kretyn – warknął Błażej, pocierając kącik ust. Widząc minę i spojrzenie Jaśka, nie mógł się na niego długo gniewać.
Jasiek pożegnał się i odszedł w przeciwnym kierunku, na skróty zmierzając w stronę przystanku. Błażej patrzył na nim przez chwilę, a później odwrócił się, żeby wejść do swojej alei i wtedy zamarł.
Tymek stał spory kawałek od niego, przy blokach. Trzymał siatki, a w oddali szła jego matka, wspierając się o lasce. Odwróciła się i krzyknęła ponaglająco, ale jej syn nawet się nie ruszył, wpatrując się w niego. Z tej odległości Błażej nie mógł zobaczyć jego miny, ale był pewien, że przyjaciel widział, jak całował się z Jaśkiem. Musiał to widzieć, inaczej nie stałby i nie...
– Niech to szlag – wydusił, czując oblewający go zimny pot.  

15 komentarzy:

  1. Uhuhuuu no to się porobiło... Jasiek, odkupiłeś trochę winę, ale i tak mam cie na oku -.- Tak się zastanawiam, co teraz Tymek zrobi... A może też okaże się gejem? I będzie chciał przelecieć Błażeja w zamian za milczenie? Z jednej strony bym tego nie chciała, a z drugiej, to mogłoby być nawet ciekawe XD
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, tak, ciekawa wizja szantażu :D

      Usuń
  2. O ja Cie ... O ja Cie... nie wytrzymam co dalej?! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. XD
    Kamila pojawiła się w myślach Jaśka tylko(no jeszcze z dwa razy, ale to m.in.czy J. nie okłamie Błażeja) jak ten ‘próbował zrozumieć’ uczucie jakim ją kiedyś darzył a jakim prawdopodobnie darzy teraz Błażeja.Nie pojawiała się w nich często(prawie wcale) czyli to chyba jasne, że tatuażysta raczej nie żywi do niej uczuć co kiedyś i zostaje ten sentyment i sympatia.A to, że byli razem to jasne, bo ich związek był ‘normalny’.Jaś boi się tego co Błażej chciałby mu powiedzieć, ale w którymś momencie myślał ,że z jego strony jest to samo i też nie chce tego przynajmniej teraz roztrząsać.No i jego małe obawy jak wyjdą z chatki to nie będzie ‘ich’ “Wszystkie rozmowy zbliżały ich do pewnej granicy, której jeszcze nie chciał przekraczać, chociaż tym seksem wiedział, ile się między nimi zmieni. Czuł się rozdarty i przez to jeszcze bardziej potrzebował bliskości Błażeja.” Janek byciem na dole nie musiał sobie niczego udowadniać i powstrzymywać się przed pragnieniem kogoś innego niż Błażej. Chciał się oddać Błażejowi i to zrobił.Czyny a nie słowa.Chyba taką ma taktykę-niech to wszystko co między nimi idzie do przodu, ale niech o tym nie gadają.Ciepło na bliskość drugiego chłopaka-zauroczenie/miłość murowana.Potwierdź Verry tylko to, że te czułe myśli Jaśka nie były przypadkowe.Było ich tak dużo, że jasno widać co się święci.Nawet jak Kamila by coś namieszała(czego nie chcę!)to oni nadal będą się trzymać razem.Ale stres niepotrzebny.
    Jerzyk widzę dobry wujek?tata?hahah :’) Co tam u niego?
    No i ten Tymek(chyba równy z niego ziomek, bo w paczce Błażeja z Jerzykiem na czele byli spoko kolesie...chyba poprawić mnie jak się mylę i nie pamiętam kto)
    Niech ten włam się uda, no jak do niego dojdzie w ogóle.
    No właśnie jak Tymek będzie gejem(sama na to nie wpadłam, tylko czytelniczka wyżej mnie na to jakby naprowadziła) to w przyszłości jego droga mogłyby się skrzyżować z drogą KrystianaXDDJak jest z niego spoko facet.
    Ale na razie trzeba liczyć, że się nie wygada i nie będzie chciał kogoś szantażować.
    Powiedziałam sobie tym razem napiszę krótki komentarz 2-3 zdania, ale nie dało się.Sorki.Pisząc te długie, ale nie dośc dobre komentarze uspokajam się (czy coś w tym stylu)I obawiam się trochę, że kogoś mogę tym wnerwiać.Tylko napisz to się zamknę albo będzie małoXDD
    Wyszło bardzo dobrze.tak. nigdy nie krytykuję, ale jakby było serio słabo to bym się odezwała.Nie krytykuję ani fałszywie nie wychwalam-omijam.
    Gorąco Pozdrawiam.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama sobie odpowiedziałaś i myślę, że nic nie trzeba potwierdzać ;) Mnogość tych myśli mówi sama za siebie, prawda? ;) Jerzyk już za niedługo znowu wejdzie na scenę. Teraz tylko pozdrawia zza kulis ;) Wczoraj wymyśliłam dalsze losy Krystiana, więc na razie nic nie zdradzam ;)
      I nie masz za co przepraszać ;) Uwielbiam czytać długie komentarze, więc nawet nie próbuj się ograniczać, bo już nie będę miała takiego szerokiego banana na twarzy! ;) Cieszę się, że wyszło dobrze. Jakby coś Ci się nie podobało, pamiętaj, że możesz śmiało walić, przyjmę każdą opinię :)
      Dzięki za komentarz, buziaki! ;)

      Usuń
  4. Czemu ja się wzruszyłam w połowie rozdziału? Nie wiem. Ostatnio logika jest moją słabą stroną. Ale słusznie czy nie... zachciało mi się płakać. Weź, uwielbiam relację chłopaków. I to jak się rozwija.
    Żal mi Jaśka. Tak bardzo teraz się odkrył... Smutno mi, że odczuwa z tego powodu dyskomfort - tak, to chyba jest powód moich emocji.
    Tymek... Mam wrażenie, że będzie się ciskać, ale w sumie nie powie nikomu innemu. Mam nadzieję, że moje przypuszczenia się sprawdzą.
    Weny. Weny. Weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, kobiety tak mają, hormony buzują. Czasami można się wzruszyć nawet przy krojeniu bułek :D Powoli ich relacja zaczyna przybierać odpowiednią formę i to jest konsekwencją odkrycia się Jaśka. No niestety, jak to mówią nie można zjeść ciasta i mieć ciastko :D
      *Stara się złapać przesyłaną wenę* :D

      Usuń
  5. Szydło zawsze wyjdzie z worka i i chyba teraz całe blokowisko się zawali:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnych Szydło na moim blogu! A tfu!

      Usuń
  6. Kobieto, ile Ty mieszasz, czy da sie wiecej? XD nie mowię, ze to zle, żebyśmy sie dobrze zrozumiały, bo wtedy jest znacznie ciekawiej i nie tak monotonnie, nikt nie chce czytać o ciągłym szczęściu i poukładanym życiu, bo to jest najzwyczajniej w świecie nudne, jednak chlopcy musza sie sporo nacierpieć. Jaś (uwielbiam zdrobnienie, którego użyła osoba wyżej) musi poukładać wszystko w swojej głowie, a będzie musiał to zrobic szybko z racji tego, ze Tymek ich zobaczył. Jakby nie patrzeć, to on pocałował tam Błażeja i powinien wciąć za to odpowiedzialność, powinni usiąść i wszystko omówić. Szczerze? Ciesze sie, ze Janek był na dole, nienawidze sztywnych podziałów na pasywa i aktywa, to takie stereotypowe, wiec to na duży plus! Ale zgadzam sie, ze to wiele zmieni, ba, juz zmieniło. Ich chatkowe zabawy wyszedł poza nia, trzeba byc dojrzałym facetem i stawić temu czoła.am tylko nadzieje, ze Szczeniak (mowię tu rzecz jasna o Błażeju) da sobie radę z ta sytuacja i nie załamie sie, podejdzie do tego z zimna krwią i nie będzie dział emocjonalnie, bo to zawsze wychodzi na zle.
    Jak przeczytałam, ze wymyśliłaś dalsze losy Krystiana, to aż mnie nosi. Naprawdę polubiłam gowniarza, mam słabość do zgubionych maluchów, coz zrobic. Dalej mam cicha nadzieje, ze kiedyś jakiś osobny rozdzialil o Hubercie sie pojawi, bo ciekawi mnie, co u niego słuchać.
    Tyle nieświadomych, czekam zniecierpliwiona na dalsze losy chłopców, weeeeny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I część się jeszcze nie skończyła, więc śpiewając za Anitą Lipnicką "wszystko się może zdarzyć" ;) W Rozdziałach jak pamiętasz też lubiłam mieszać, ale tutaj myślę, że akcja będzie bardziej przemyślana. W końcu mam już większą część fabuły ułożoną w głowie i czuję się zdecydowanie pewniej w tym opowiadaniu ;) W narracji rzeczywiście miałam zawsze Jasiek, muszę to w końcu zmienić, Jaś, Jan, Janek, tyle ładnych zdrobnień, a ja się tego Jaśka uczepiłam jak rzep psiego ogona :P W końcu topowanie Błażeja musiało nastąpić i przyszedł na to chyba odpowiedni moment ;) Haha, czemu Błażej to szczeniak? Ma tyle samo lat co Jasiek! :D
      Mam nadzieję, że spodobają Ci się dalsze losy Krystiana ;) (i że będzie cię później nosiło jeszcze bardziej :D).
      Coraz mniej realnie myślę nad powrotem do Rozdziałów, bo każde kolejne opowiadanie które chce pisać wydaje mi się ciekawsze od mojego debiutu, ale przy okazji rocznicy bloga (która była 11), przeczytałam sobie początkowe rozdziały, bo wzięło mnie na wspominki. Może kiedyś, gdy dopadnie mnie brak weny, usiądę, przeczytam znowu Rozdziały i skrobnę jakiś dodatek. Teraz czuję się niestety zupełnie oderwana od tamtych postaci.
      Mam nadzieję napisać kolejny odcinek jeszcze w tym tygodniu! :)
      Dzięki za komentarz, pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Kilka pierwszych zdań: cud miód i maliny, spokój, rozluźnienie. JASNE. :D nie w tym opowiadaniu. Prawdę mówiąc, czuć to napięcie :(

    Biedny Błażej, który czekał w chatce na Jaśka, a ten nie przyszedł. Zgaduję, że był z Kamilą? :D

    „Nic specjalnego, ale na kolację i śniadanie będzie w sam raz.” - czy to było piwo na kolację i piwo na śniadanie? :D śniadanie do łozka <3 jacy ci chłopcy romantyczni :D

    Och, zgadłam :D

    Batonik z piwem yyyhhhh ty zboczeńcu :D

    – Faceci na siebie lecą. W końcu to tylko seks.
    Błażej zaczerwienił się, słysząc to.
    – Weź spierdalaj – warknął.
    – Taka prawda.

    TAKA PRAWDA. Boże, niby taki normalny dialog, ale oplułam monitor :D

    Lubię, jak są tacy napaleni.
    „Podejrzewał, że podczas ich wizyt, wersalka była bardziej eksploatowana niż przez wszystkie ostatnie lata razem wzięte. Ciekawe, ile jeszcze wytrzyma?” - no, mam nadzieję, że jeszcze dość długo.

    Zamiana ról <3

    „Wpatrzył się w nierówny, dziurawy sufit, który w niektórych miejscach pokrył grzyb” - znowu – to takie romantyczne <3

    Boże, uwielbiam, gdy tak pyskują :D :D nawet w trakcie seksu. Dzikie, namiętne seksy to jest to.
    Chlip chlip, widać, że między nimi nie tylko iskrzy, sami rozumieją, że to nie tylko seks.

    Niby włam, niby fuj, ale no, kochany Błażej. Ja wiem, że mój komentarz jest chaotyczny, jednak za dużo tu emocji, a to kocham <3

    No to teraz mają jeszcze na głowie Krystiana, choć, prawdę mówiąc, ja go akurat rozumiem. Szkoda młodego.

    Pocałunek <3 <3 rozpływam się. I końcóweczka <3 coś czuję, że będzie ostro, jeśli Tymek serio ich widział <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to opowiadanie nie jest zbyt optymistyczne, czuć napięcie i taką przytłaczającą atmosferę. Planuję coś lżejszego i dla Was do czytania, i dla mnie do pisania. Przyda się jako odskocznia, myślę.
      Tak, wtedy właśnie wypadło mu piwo z Kamilą ;)
      Dobrze, że przytoczyłaś cytat, bo zorientowałam się, że jest w nim literówka ;) I już poprawiłam siebie na ciebie.
      Dzięki za komentarze ^_^

      Usuń
    2. O, popatrz, nawet nie zauważyłam, że literówka. To chyba może oznaczać jedno: wczułam się w postacie i fabułę i olałam literówki :D

      Tak? Planujesz coś lżejszego? :3 Nie żeby coś, ale ciężkie też lubię. :D

      Usuń
    3. Tak, za niedługo napiszę o tym coś więcej, jak sobie rozplanuję wszystko ;) Wtedy rozpoczęcie pisania pójdzie raz dwa :)

      Usuń