niedziela, 28 maja 2017

19. Kotwica i Wyspa

Wiem, wiem, miał być ostatni rozdział, ale się rozpisałam i będzie jeszcze kolejny. Obiecuję, że już ostatni. Później, jak już pisałam dwie notki wcześniej, robię sobie przerwę od KiW i wracam do niego planowo w lipcu :) Miejmy nadzieję, że wszystko się uda i wywiążę się z terminu. 
Dziękuję za wszystkie krytyczne uwagi pod poprzednim rozdziałem KiW. To jeszcze nie koniec 1 części, więc dopiero w kolejnym rozdziale będziecie mogli ocenić całość. 

Na końcu rozdziału czeka Was niespodzianka. Zołza przesłała mi swój fanart, przedstawiający Błażeja. Co tu będę dużo mówić - zakochałam się w nim. Sami zobaczcie, jaki piękny jest ten rysunek! Jeszcze raz dziękuję, Zołzo! :) 


Zapraszam na rozdział!

 Rozdział 19

Osiedle przysypane warstwą śniegu iskrzącego się w chłodnych promieniach zimowego słońca, wyglądało dużo lepiej niż jesienią, kiedy deszcz, błoto i ogołocone drzewa czyniły z niego jeszcze bardziej smutne i przytłaczające miejsce niż rzeczywiście nim było. Teraz wydawało się tu tak czysto. Śnieg otulił je biało-srebrnym płaszczem, który zdawał się przykrywać całą biedę, smutek i frustrację wypełniającą to blokowisko.
Błażej zawsze lubił zimę, choć przesiadywanie na ławce w mroźne dni nie należało do najprzyjemniejszych zajęć. W tym roku nie musieli jednak marznąć na zewnątrz. Jerzyk przejął interes Długiego i teraz powodziło mu się lepiej niż dobrze. Zdobył klitkę w sąsiednim bloku, która stała się ich bazą. Jedno trzeba było mu przyznać – mimo pozycji, nie zapomniał o swoich kumplach. Nawet więcej – teraz zaczęli się dla niego liczyć jeszcze bardziej niż wcześniej. Pomógł finansowo Olkowi i znalazł nową pracę dla Kamila, a Tymek, chcąc nie chcąc, stał się jego prawą ręką. Błażej nie chciał mieszać się w te interesy, ale czasami było to nieuniknione. Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu zaczęło mu być wszystko jedno.

Od października Jasiek nie pojawił się na osiedlu. Nie odebrał reszty swoich rzeczy z mieszkania ciotki. Błażej nie miał od niego żadnego znaku życia. Przez chwilę bał się nawet, że coś się Jaśkowi stało, ale później powoli zaczął się oswajać z myślą, że on po prostu wyjechał. Jeszcze kilka razy spróbował dowiedzieć się czegoś w studiu tatuażu, w którym Jasiek kiedyś pracował, ale właściciel po jego trzeciej wizycie, zagroził, że jeśli zjawi się u nich jeszcze raz, wezwie policję. Odpuścił, zdając sobie sprawę, że i tak nic nie wskóra. To Jasiek będzie musiał się do niego odezwać, jeśli wróci. O ile kiedykolwiek tutaj wróci. A on musi wrócić do życia. Przynajmniej spróbować to zrobić.
Szło mu to całkiem nieźle. Zwłaszcza, że miał kogoś do pomocy. Nauczył się doceniać towarzystwo Krystiana. Seks dawał ukojenie, łatwiej zapominało się o bolącej przeszłości w czyichś ramionach, czując ciepło drugiego ciała obok siebie, nie miało się wrażenie, że było się aż tak samotnym.
Życie Błażeja przez te kilka miesięcy całkiem się zmieniło. Nauczył się już funkcjonować w takiej rzeczywistości – bez Jaśka i całego bałaganu emocjonalnego, jaki za sobą zostawił. Wypracował idealny schemat normalności, właśnie taki, o jakim myślał wcześniej, gdy zaczynał z nim romans. Wciąż żył tak jak kiedyś – z kumplami, dostosowując się do osiedlowej rutyny, a jednocześnie świetnie ukrywał swoją tajemnicę – Krystiana.
Teraz całkiem sprawnie dawał sobie radę ze wszystkim i choć nie czuł się tak komfortowo jak wcześniej myślał, próbował nie myśleć za dużo o przeszłości i o Jaśku. Czasami jednak wspomnienia były silniejsze od niego.

*

Mróz zadrapał powierzchnię szyby, zostawiając na niej drobne, fantazyjne igły lodu. Pod wpływem wschodzącego słońca, które wpadało przez okno, szron iskrzył się jak żywe srebro.
W chatce było tak zimno, że Błażej widział swój oddech. Leżał zawinięty w trzy koce, ubrany w dres, a obok niego spokojnie spał Krystian. Przez te trzy miesiące Błażej zdążył już poznać jego twarz. Patrzył na nią podczas seksu i rano, gdy budził się przy nim.
Czuł się nieco dziwnie ze świadomością, że choć dłużej był z Krystianem, niż z Jaśkiem, to twarz Jaśka wryła mu się w pamięć tak dobrze, że pamiętał każdą drobną zmarszczkę, bliznę albo krostkę na jego skórze. Odtwarzał tę twarz w wyobraźni wiele razy, również podczas seksu. Nigdy nie chciał się zastanawiać, czy Krystian o tym wiedział. Być może wiedział, ale nawet jeśli tak było, nigdy nie zrezygnował z tych spotkań. Nigdy też nie dał po sobie poznać, że wie o tym, że jest tylko substytutem Jaśka.
– Nie śpisz już? – usłyszał cichy, zachrypnięty głos Krystiana. Kącik jego ust drgnął, gdy spojrzał na jego zaspaną twarz.
– Zimno tu jak skurwysyn – zaklął, a biały obłoczek pary, który wydobył się z jego ust, był najlepszym potwierdzeniem jego słów.
– Wiem, kurwa. – Krystian przeciągnął się i westchnął ciężko. – Nie można pospać dłużej.
– I tak zaraz muszę się zbierać – rzucił Błażej. Zwykle wychodził z chatki pierwszy. Krystian zostawał w niej dłużej, ociągając się z powrotem na osiedle. Za każdym razem miał nadzieję, że Błażej też zostanie dłużej i spędzą razem nie tylko noc i nerwowy poranek, ale i popołudnie. Ich znajomość ograniczała się zwykle tylko do seksu. Liczył na to, że w końcu się to zmieni.
– Dzisiaj sobota... – mruknął i przysunął się do Błażeja bliżej. – Dasz radę wieczorem?
– Mówiłem ci, że w tym tygodniu tylko piątek mi pasuje. – Błażej pozwolił się dotykać. Dłoń Krystiana wsunęła się pod bluzę, gładząc wyrzeźbione mięśnie brzucha. Była przyjemnie ciepła i szorstka. Jasiek miał dużo bardziej miękkie dłonie, ale dotykał Błażeja tak, jak Krystian nigdy nie potrafił. Krystian nie był dominujący, on chciał zostać zdominowany, podobnie jak Błażej.
– Szkoda. – Krystian zniknął pod kołdrą, a na ustach Błażeja pojawił się leniwy uśmiech. Te poranki też miały swój urok. Chłód lekko szczypiący w policzki i gorąc pod kołdrą, dotyk wilgotnych, ust na ciele, ssanie i lizani, budzące się erotyczne napięcie, coraz szybsze ruchy, prowadzące do finału. Spełnienie.
Błażej czasami odwdzięczał się tym samym, czasami ograniczał się do oschłego, krótkiego dotyku, który pokazywał, jaki dystans starał się zbudować. Mechaniczne, beznamiętne ruchy ręki, mają prowadzić tylko do orgazmu, jak najszybciej, bez zbędnych gestów, które tylko utrudniłyby tę relację.
Tego ranka jednak Błażej zdobył się na coś więcej. Obudził się w wyjątkowo dobrym humorze, więc Krystian przyjął tę nieoczekiwaną zmianę z niemałym zadowoleniem. Było lepiej niż zazwyczaj – intensywniej, gwałtowniej i mocniej.
Po wszystkim Błażej i tak wyszedł szybciej, niż powinien. Niż Krystian tego chciał.

*

W mieszkaniu Kozierskich jak zwykle panował chaos. Matka przygotowywała śniadanie, ojciec leżał zalany na kanapie, a jego zapach – smród nieumytego ciała i strawionego alkoholu, psuł wszystkim humor. Bogdan pakował zeszyty do czerwonego, jeszcze pachnącego nowością tornistra.
– Tak, ten czerwony! Z wyścigówką! – krzyczał Bogdan, kiedy tylko zobaczył ten plecak w sklepie. Błażej kupił więc dokładnie ten, który sobie wybrał. Już dawno nie widział u brata takiej radości jak w tamtym momencie. To złagodziło trochę jego złość, bo to dzięki pieniądzom Bożeny mógł sprawić taki prezent.
– A ty znowu u Lenki przesiadujesz? – przywitał go Bartek, który właśnie wyszedł z pokoju. Miał na sobie najnowszą bluzę z Adidasa – kolejny prezent kupiony za pieniądze siostry.
– Dzieciaka jej tylko nie zrób – burknęła matka. Dzisiaj była w wyjątkowo paskudnym humorze, bo znowu pokłóciła się z ojcem. Dla jej dzieci te kłótnie stanowiły wybawienie – wtedy tylko ojciec pił, a matka przesiadywała w szpitalu.
– Nie martw się – mruknął Błażej i usiadł przy stole. Rzucił okiem na ojca, który chrapał w najlepsze. – Kiedy wrócił?
– Przed chwilą. Wyżarł kiełbasę i polazł spać – warknęła, patrząc na męża z taką zawiścią, że Błażej postanowił już tego nie komentować.
– Do której masz dzisiaj w szkole? – zapytał Bogdana, który usiadł obok niego i sięgnął po kubek kakao.
– Do piętnastej.
– A ty Bartek?
– Ja mam trening po południu, więc pewnie wieczorem będę. – Bartek wzruszył ramionami.
Błażej kiwnął tylko głową i zerknął na matkę, która właśnie podawała im śniadanie. Ostatnio dobrze na tym wychodzili, bo kiedy nie piła – lubiła przesiadywać w kuchni. Tym razem nie musieli się martwić o obiad.
– Zaczynam zmianę od dwunastej i wrócę dopiero rano, ale byłam już w sklepie i zrobię zupę. Schowam ją, żeby ten stary pierdziel jej nie zjadł – dodała.
– Jesteś na niego cięta – skomentował Błażej, kiedy matka postawiła talerz tak głośno, że aż Bartek się wzdrygnął. Ojciec zachłysnął się nagle powietrzem, jakby się dusić, a gdy wszyscy spojrzeli w jego kierunku, wznowił chrapanie – jeszcze głośniej niż wcześniej.
– Stary pijak i leser! – warknęła. – Nic nie jest wart, tylko pije i pije, cham jeden.
– Jak jest taki zły, to czemu od niego nie odejdziesz? – zdziwił się Bartek. – Mogłaś to już zrobić lata temu.
– I mam zabrać Bogdanowi ojca? – oburzyła się. – Przynajmniej czasami przynosi jakieś zaskórniki do domu.
– Większość zasiłku i tak przepija – zauważył Błażej, nakładając sobie do miski zupę mleczną. – Pożytek z niego marny.
– Tak samo jak i ojciec – poparł go Bartek. – Przynajmniej nie musiałabyś się z nim użerać.
– Pięknie – prychnęła i nagle spojrzała na męża łagodniejszym wzrokiem. – Gdyby tylko was słyszał. Własne dzieci, a tak mówią o ojcu! Wstydzilibyście się jeden z drugim. Tylko uczycie Bogdana złych rzeczy!
– To jest niby złe? – żachnął się Bartek. – Młody niech wie, że nie ma na ojca co liczyć!
– Ojciec ile mógł, to wam dawał – spróbowała go obronić. – Nie wychodziło mu najlepiej, ale się starał.
– No to my też się staramy – przerwał jej Błażej. – Ale też nam nie wychodzi, żeby go, kuźwa, docenić.
– Jeszcze zapłaczesz, jak ojca zabranie – warknęła, a Bartek posłał mu rozbawione spojrzenie.
– Wszyscy zapłaczemy – poparł ją i zaraz dodał: – Za jego zasiłkiem.
Po śniadaniu matka była tak zła, że nawet nie odezwała się, gdy się z nią pożegnali.

*

Lena Stasiuk była całkiem ładną dziewczyną, jak określiła ją matka Błażeja, kiedy dowiedziała się, że Błażej z nią chodzi. Bartek z kolei twierdził, że z Lena to niezła laska, a Jerzyk i Kamil, nie bawiąc się w subtelności, uznali ją za dobrą dupę.
Jeśli ktoś zapytałby Błażeja, co sądził na temat Leny, nie potrafiłby odpowiedzieć. Nie wiedział tak właściwie, co o niej myśleć. Ani jej nie lubił, ani nie czuł w stosunku do niej antypatii. Lena po prostu była. Weszła do jego życia z przymusu i została, bo Błażej wiedział, że jeśli nie chciał sprowadzić na siebie plotek, powinien znaleźć sobie jakąś dziewczynę. Zacząć w końcu to normalne życie, które zawsze odkładał na później – bo najpierw byli kumple, a później Jasiek znowu pojawił się w jego życiu. To Tymek napędził mu stracha i zmotywował, żeby zajął się jakąś dziewczyną.
Lena była taka jak sądził – problematyczna. Lubiła długie spacery, przesiadywanie w kawiarniach i chodzenie po sklepach odzieżowych. Zmuszała Błażeja do robienia wszystkich tych rzeczy, których on tak bardzo nie lubił, ale musiał się przecież na nie godzić, bo na tym polegał związek. Zwłaszcza na początku ich rozmowy wyglądały jak nieprzerwane monologi Leny. Mówiła, bo nie znosiła ciszy, a Błażej nie wiedział, o czym tak właściwie powinien z nią rozmawiać. Z ogromnym trudem znajdowali wspólne tematy, ale każde z nich ich szukało, bo nie chcieli tego kończyć. Błażej musiał mieć dziewczynę, żeby nikt mu nie zarzucił, że był „pedałem”, a Lenie coraz bardziej podobał się Błażej.
Podobał się jej odkąd pamiętała. Wszystkie jej koleżanki podkochiwały się z nim już od trzeciej klasy podstawówki. Lena była od niego młodsza o trzy lata. Dorastający Błażej jej imponował, a dorosły Błażej obudził w niej takie instynkty, o jakich wcześniej, jako nastolatka nie myślała.
Lena wiedziała, że na osiedlu były ładniejsze dziewczyny. Na przykład taka Kaśka, z którą chodziła do klasy, albo Milena – wysoka, szczupła dziewczyna, która wyglądała jak modelka. Była jeszcze Gabryśka i Patrycja, które zmieniały facetów jak rękawiczki. Lena zawsze im tego zazdrościła. Nigdy nie uważała się za wystarczająco ładną, żeby być z kimś takim jak Błażej. W końcu o Bożenie, jego starszej siostrze, krążyły na osiedlu legendy. Może Lena trochę przesadzała, ale pamiętała tę dziewczynę i za każdym razem, jak widziała ją na osiedlu, marzyła, że gdy dorośnie, będzie wyglądała jak ona. Niestety matka natura miała względem niej inne plany i Lena nie wyrosła na tak ładną dziewczynę jak chciała. Nie mogła jednak o sobie powiedzieć, że była brzydka. Stała pośrodku, co zawsze ją irytowało. Chcąc wybić się ze skali, mogła to zrobić jedynie dbaniem o siebie. Teraz miała motywację. Wiedziała, że musi jakoś zatrzymać przy sobie Błażeja, żeby nie odszedł do innej. Podobał jej się fakt, że wcześniej nie widziała go z żadną dziewczyną. Nie był jak jego kumple – Jerzyk, który potrzebował kobiet tylko do jednego, albo Kamil, który przeskakiwał z kwiatka na kwiatek, szczycąc się swoimi osiągnięciami. Lena najlepiej znała Tymka i choć kiedyś myślała, że coś między nimi będzie, Tymek był zainteresowany zupełnie innym typem dziewczyn. Szczęśliwym trafem ściągnął do niej Błażeja.
Początku nie należały do najłatwiejszych, ale czuła, że z każdym kolejnym miesiącem udawało jej się zdrapywać jego skorupę coraz bardziej. Poznawała go, spędzała z nim czas i zbliżali się do siebie.

*

Życie na osiedlu toczyło się swoim rytmem. Świat nie przestał się kręcić po tym, jak Jasiek stąd wyjechał. Niektórzy wspominali go nawet z rozrzewnieniem. W końcu wyróżniał się swoim wyglądem, rzucał się w oczy i każdy go tutaj kojarzył. Ludzie przez jakiś czas dziwili się i komentowali, ale szybko dali sobie spokój, zapominając o niesfornym siostrzeńcu Grażyny.
Wszystko było tak jak powinno i to z jakiegoś dziwnego powodu drażniło i irytowało Błażeja. Brakowało mu chaosu i zagubienia, choć nigdy nie przyznałby się do tego na trzeźwo. Teraz jednak mógł pozwolić sobie na takie myśli, bo sięgał właśnie po kolejne piwo.
Siedzieli w barze, w którym zebrało się całe osiedle, żeby zobaczyć wieczorną transmisję z walki boksu. Po skończeniu sezonu piłkarskiego, musieli przenieść swoje zainteresowanie na jakąś inną dyscyplinę, która tak samo wyzwalałaby w nich ducha walki.
Jerzyk zajął największą lożę, o ile można było to nazwać w taki sposób. Zgromadzili się przy dużym stoliku. Jerzyk razem z Tymkiem i jego dziewczyną siedzieli na kanapie, a reszta zajęła miejsca na krzesłach. Błażej zabrał ze sobą Leną, bo wiedział, że reszta kumpli też przyprowadzi swoje dziewczyny. Tylko Jerzyk nikogo nie miał, ale wiedzieli dlaczego. Daria czekała w mieszkaniu, a Jerzyk, kiedy tylko walka dobiegnie końca, wróci do niej przy milczącym przyzwoleniu kolegów, z szeptem innych ludzi za plecami. Nikt nie ośmielił się powiedzieć głośno, co myślał o rodzinie Jerzyka.
Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, więc większość osób miała nieco lepszy humor niż zazwyczaj. Nawet Jerzyk stał się mniej nerwowy niż zwykle.
– Ale mu przywalił! – wydarł się Olek. Wypił dzisiaj najwięcej, bo był w barze zanim przyszła reszta.
– W końcu najlepszy zawodnik w swojej kategorii! – przypomniał wszystkim Tymek.
– Wiecie, że ja go kiedyś widziałam? – odezwała się nagle Baśka, obecna dziewczyna Kamila. – Tutaj na mieście. Przyjechał taką furą, że głowa mała. Wyszedł taki wielki bysior, z tymi swoimi tatuażami, z obstawą, jakby ktoś mógł mu coś zrobić. – Machnęła ręką, przez przypadek uderzając Tymka, który warknął, bo zahaczyła go długimi, ostrymi paznokciami. – Sorry, niespecjalnie! – zapewniła, ale Błażej wcale nie był tego taki pewien. Baśka co prawda była z Kamilem, ale Tymek powiedział mu ostatnio w tajemnicy, że zaczęła do niego wypisywać i chciała się umówić na seks. Błażej sam nigdy by tego nie zauważył, ale teraz, przyglądając się uważniej zachowaniu Baśki, zdał sobie sprawę, że coś w tym było – ona naprawdę chciała uwieść Tymka.
– Uważaj z tymi pazurami! – upomniał ją Kamil i złapał za nadgarstek, ciągnąc jej dłoń na swoje kolano. – Nawet nie wiecie, jak to boli, jak mnie zadrapie przy pieprzeniu – dodał i uśmiechnął się rubasznie. Baśka i Jerzyk, ale nikt poza nimi nie odwzajemnił tego uśmiechu. Olek wgapiał się w ekran telewizora, z entuzjazmem śledząc walkę, dziewczyna Tymka przewróciła oczami, Lena zerknęła na Błażeja i przygryzła wargę, bo przecież wiedziała, że Błażej też lubił drapanie. Sam Błażej siedział nieporuszony na swoim krześle i pił wolno piwo, już planując pójść po kolejne. Chciał wstać i zapytać, czy Lenie też zamówić coś do picia, ale wtedy jego uwagę zwróciło wejście do baru.
Było tak tłoczno, że z trudem go zauważył. Stał przy wejściu, jak zwykle bez czapki, w cienkiej, zbyt cienkiej jak na tak niskie temperatury, kurtce. Patrzył prosto na niego i Błażej zamarł, nie mogąc się ruszyć. Przez dobrą chwilę stał tak jak sparaliżowany. Albo go z kimś pomylił, albo zaczął mieć jakieś przywidzenia, bo on nie mógł wrócić na osiedle od tak. Stać teraz w barze jakby nigdy nic i patrzeć na niego z taką dziwną pewnością i zadowoleniem. Nie mógł. Błażej już pogodził się z jego wyjazdem. Jego życie trzymało się na całkiem stabilnym fundamencie.
– Co jest, Błażej? – spytał Tymek, zauważając minę przyjaciela. Przeniósł wzrok w punkt, w którym się wpatrywał i zaklął. – Nie wierzę, że tutaj przylazł.
– Kto? – Jerzyk od razu zainteresował się tematem i rozejrzał po barze. Nie widział go ze swojego miejsca. – Kto przyszedł, Tymek? Nie mów, że pojawił się ten pieprzony Suchy! Wisi mi do tej pory pół koła! Co za skur...
– Nie – przerwał mu – Jasiek Sobolewski. Jest tutaj, uwierzysz?
Jerzyk nie chciał uwierzyć. Tak samo jak Olek i Baśka, która coś tam słyszała o Jaśku, ale Błażej podejrzewał, że były to tylko plotki. Nie chciał wierzyć w to, co mówiła.
Jasiek uśmiechnął się, bo zauważył, że wszyscy mu się przyglądają. Spojrzał jeszcze raz w oczy Błażejowi, a później odwrócił się i wyszedł z baru.
– Co to miało, kurwa, być? Wrócił na osiedle? – żachnął się Jerzyk. Nie lubił Jaśka, a teraz, odkąd miał tutaj taką władzę, mógł mu dać popalić tak, jak zawsze chciał to zrobić. – Może teraz będzie chciał mnie prosić, żebym mu, kurwa, kasę pożyczył? A wiecie, że bardzo chętnie! – dodał i zaśmiał się tak głośno, że przebił się przez ogólny hałas.
– Gdzie idziesz, kurwa? – zapytał Tymek, wychylając się, żeby złapać Błażeja za nadgarstek. – Chyba ocipiałeś.
– Idę po piwo – warknął Błażej i wyrwał rękę. Widział zaskoczone spojrzenie Leny, ale tego nie skomentowała. Jego dziewczyna raczej nie wiedziała, że przyjaźnił się z Jaśkiem. Może inaczej – pamiętała, że Jasiek był jego najlepszym przyjacielem z dzieciństwa, ale nie wiedziała, że niedawno odnowili kontakt. Nic zresztą dziwnego, mało kto o tym wiedział.
– Dla mnie też weź – oznajmił Tymek. Błażej tylko skinął głową, nie komentując tego, że na stole stało jego piwo – niedopite nawet do połowy.
– Też coś chcesz? – zwrócił się do Leny, która pokręciła głową, widząc minę Błażeja.
Sam Błażej nie zdawał sobie sprawy, jak wyglądał. A wyglądał, jakby zaraz miał coś roznieść. Coś, albo kogoś.
Przecisnął się przez tłum do baru i skinął na Jolkę, młodą córkę barmana, która uwijała się teraz przy nalewaniu piwa. Miała niespełna piętnaście lat i flirtowała z każdym, kogo uznała za wystarczająco młodego, żeby mogła się z nim przespać.
– Co dla ciebie? – zapytała i potarła blat przed Błażejem brudną szmatą. Żuła gumę i robiła to w sposób tak ostentacyjny, że Błażej miał ochotę zamknąć jej usta.
– Dwa piwa – mruknął. Jolka skinęła głową i płynnym ruchem sięgnęła po kufel. Włożyła go pod kran i zaczęła nalewać piwa, kiedy Błażej nagle odwrócił się i szybkim krokiem przeszedł do wyjścia.
– Ej, gdzie leziesz?! – usłyszał jej krzyk, ale nie zatrzymał się. – Właśnie zaczęłam nalewać! Kurwa mać, co za baran! – dodała, ale dotarło to już tylko do ludzi stojących przy barze. Błażej zdążył wyszedł na zewnątrz. Bez kurtki i szalika, co pewnie przypłaci chorą, ale nie dbał o to w tym momencie.
Rozejrzał się. Było już ciemno. Śnieg wciąż sypał, a bladawe światło latarni oświetlało chodniki okrągłymi smugami. W niektórych miejscach lepiej, w innych gorzej. Jasiek skrył się w cieniu, więc Błażej zauważył go dopiero po chwili, kiedy Jasiek odpalił papierosa. Krótki rozbłysk światła w półmroku zwrócił jego uwagę.
– Ej! – krzyknął i podbiegł do niego, ale stojąc już naprzeciwko, zdał sobie sprawę, że nie miał pojęcia, co odpowiedzieć. Jasiek też nic się nie odzywał, tylko patrzył na niego zmrużonymi oczami. Błażej sam nie wiedział, czy w geście rozbawienia, czy złości.
Zanim którykolwiek z nim wykrzesał z siebie choćby słowa powitania, usłyszeli kolejny krzyk. Tym razem to Tymek razem z Jerzykiem i Kamilem wyszli na zewnątrz.
– Błażej! – wrzasnął Tymek i razem z resztą pobiegli w ich stronę. – Co ty niby odpierdalasz, co? Mówiłem ci, żebyś nie wychodził z baru! – Tymek złapał Błażeja za poły bluzy i pociągnął w swoją stronę. Jerzyk i Kamil stali nieco osłupiali, bo nie spodziewali się takiego wybuchu Tymka.
– Puszczaj mnie! Odpierdol się, co?! Kurwa! – krzyknął Błażej i spróbował się wyrwać, ale Tymek nie chciał odpuścić. O mało nie wpadli na Jaśka, który odsunął się w ostatniej chwili. Poparzyłby końcówką papierosa Błażeja, gdyby w porę nie zabrał ręki.
– Wracaj do tego jebanego baru! – powiedział Tymek i szarpnął Błażejem, ale ten nie miał zamiaru się nigdzie ruszać. Wyrwał mu się i poślizgnął, ale na szczęście nie upadł.
– Ocipiałeś?!
Twarz Błażeja poczerwieniała z upokorzenia i świadomości, że Tymek w każdej chwili mógł ujawnić ich tajemnicę. Przecież dlatego tak się rzucał – bo wiedział, co łączyło go z Jaśkiem.
– Tymek, stary, spokojnie – wtrącił się Kamil, kładąc dłoń na ramieniu Tymka. – Co ci Błażej zrobił, że się tak rzucasz, co? – zapytał go.
– A ty Sobolewski, co tutaj, kurwa, robisz? – zapytał Jerzyk. – Mało ci było z Długim? Przyszedłeś znowu żebrać o kasę?
Jasiek nic nie odpowiedział, tylko wzruszył ramionami i palił dalej. Wciąż uśmiechał się w ten irytujący sposób, który sprawił, że Jerzyk stracił cierpliwość.
– Jak cię pytam, odpowiadaj, szmato! – krzyknął i dopadł do niego. Złapał go za poły kurtki, zanim Jasiek zdążył zareagować.
– Puszczaj mnie, kurwa! – warknął Jasiek i spróbował się wyrwać. – Przyjechałem do ciotki, może być? Muszę zabrać swoje rzeczy – dodał, patrząc Jerzykowi w oczy z taką determinacją, że ten niespodziewanie rzeczywiście go puścił.
– Wypierdalasz stąd raz na zawsze? – zapytał Jerzyk, nie mogąc się powstrzymać przez kpiącym uśmiechem. – I bardzo dobrze, spierdalaj stąd, bo to osiedle, to nie miejsce dla takich pierdolonych dziwolągów jak ty. Spieprzaj, zanim się rozmyślę i ci nie obiję tej mordy! – dodał.
Jasiek tylko prychnął i rzucił ostatnie spojrzenie Błażejowi. To spojrzenie zawierało w sobie niemą sugestię tego, gdzie powinni się spotkać. W ich miejscu, w chatce.
– Po co za nim wylazłeś? – zapytał Tymek, kiedy Jasiek w końcu odszedł i zostali sami.
– Zejdź z niego, stary! – mruknął Jerzyk, który wydawał się bardzo zadowolony. – Wyszedł, bo pewnie chciał mu wpierdolić, nie, Błażej? – Klepnął Błażeja w plecy i uśmiechnął się szeroko. – Wracajmy, bo w chuj zimno. Też tak wyleciałeś, stary, jak z procy – zwrócił się do Błażeja. – Jak chciałeś mu wpierdolić, trzeba było nas wołać, a nie!
Wrócili do baru i Tymek razem z Błażejem poszli zamówić piwo. Jerzyk i Kamil wrócili do stolika.
– Co to miało być? – Tymek nie patrzył na Błażeja, ale stanął wystarczająco blisko niego, żeby nie musiał krzyczeć. Jolka nalewała im piwo, za które Błażej zapłacił.
– Nic, ja... – Błażej spróbował się wytłumaczyć, ale nie potrafił znaleźć odpowiednich słów. Czuł palący rumieniec na policzkach i wiedział, że nie będzie miał dzisiaj odwagi, żeby spojrzeć Tymkowi w oczy. Tak blisko było odkrycia ich tajemnicy!
– Jasiek stąd wyjechał i mam nadzieję, że wrócił tylko po swoje rzeczy – zastrzegł Tymek, nachylając się jeszcze bliżej Błażeja. Serce Błażeja zaczęło bić tak szybko, że nie miał pewności, czy Tymek tego nie słyszał mimo hałasu panującego w barze.
– Chciałem z nim tylko pogadać. Wyjaśnić coś i... – Błażej przełknął ciężko. Jolka właśnie podała im piwa i obrzuciła go podejrzliwym spojrzeniem, ale nie odezwała się ani słowem.
– Jak wrócisz do robienia tych wszystkich obrzydliwych rzeczy... powiem im, Błażej. Kurwa, może Jerzyk cię naprostuje.
– Zamknij się! – Błażej odwrócił się i spojrzał na Tymka gniewnie, wściekły z upokorzenia i strachu. – Zamknij się już i chodź – dodał. Przepchał się przez tłum, żeby wrócić do stolika.
Musiał coś zrobić, żeby pójść do chatki. Walka kończyła się za godzinę, a on najchętniej już wyszedłby stąd i pobiegł porozmawiać z Jaśkiem. Nie wierzył, że naprawdę wrócił. Czuł tak wiele sprzecznych emocji, że miał wrażenie, że zaraz głowa eksploduje mu od tych wszystkich myśli. Wrzaski i śmiechy wypełniające każdą najmniejszą przestrzeń w barze niczego nie ułatwiały. Podobnie jak ręka Leny, którą dziewczyna trzymała na jego kolanie. Przypominała mu, że teraz prowadził inne, normalne życie, że tylko z Krystianem na chwilę był pedałem. Że wszystko miał pod kontrolą.
Nie miał niczego pod kontrolą, bo jak tylko Jasiek znowu pojawił się na osiedlu, chciał wrócić do tego wszystkiego sprzed kilku miesięcy. Nie potrafił myśleć o niczym innym.

*

Walka dobiegła końca. W barze panowało ogólne poruszenie, bo wygrał zawodnik, któremu wszyscy kibicowali. To wprawiło klientelę w radosny nastrój i w konsekwencji zrobiło się jeszcze głośniej i weselej, a Olek namówił wszystkich na ostatnią kolejkę. Nawet kupił wszystkim piwo, choć sam ledwo trzymał się na nogach. Błażej chciał już wracać, ale nie mówił tego głośno. Tymek obserwował go i, choć sam obiecał swojej dziewczynie, że dzisiaj nie będą siedzieli zbyt długo, nie spieszył się z powrotem. Nie chciał, żeby Błażej wywinął się Lenie i spotkał się z Jaśkiem. Wszystko wydawało się już wrócić do normy i wściekł się przez powrót Sobolewskiego na osiedle. Błażej był jego kumplem, normalnym facetem, który nie był zboczeńcem. To co Jasiek robił, to była jego sprawa, ale on nie miał zamiaru pozwalać, żeby Błażej stał się taki sam.
– Idziecie dzisiaj do Leny? – zagadał.
– Tak – odpowiedziała Lena, uśmiechając się szeroko. – Jutro mamy wolne, więc nie będziemy musieli się nigdzie spieszyć.
– Wiadomo sprawa! – podłapał Kamil i zaśmiał się perliście. – Dopieścisz swoją panią, bo jeszcze się za innymi zacznie oglądać, nie, Baśka? Kobieta dopieszczona, to kobieta spełniona! – rzucił i ścisnął jej udo. Baśka uśmiechnęła się w odpowiedzi i spojrzała na Tymka kokieteryjnie, ale została zignorowana.
– Dobra! – odezwał się Tymek. – W sumie możemy wyjść razem, w końcu mieszkam niedaleko, no nie?
– Jasne, czemu nie? – Błażej wzruszył ramionami. – To co, zbieramy się?
– A co z Olkiem? – Lena zerknęła niepewnie na ich przyjaciela, który teraz drzemał, oparty o stół.
– Zajmiemy się nim z Jerzykiem – zapewnił Kamil, który chciał odsunąć kufel piwa, żeby Olek go nie przewrócił, ale ten nagle obudził się i mu go wyrwał.
– Zostaw! – burknął bełkotliwym głosem. – No zostaw! Piję!
Jerzyk westchnął tylko i pokręcił głową.
– Ja też zaraz spieprzam, więc pij to szybciej i cię odprowadzimy – warknął do Olka.
Pierwszy od stołu wstał Błażej, a zaraz za nim jednocześnie podnieśli się Lena i Tymek. Dziewczyna Tymka zabrała swoje rzeczy i wyszli z baru.
Mróz wydawał się mniejszy niż przed kilkoma godzinami. Ilość wypitego alkoholu najwyraźniej stępiła Błażejowi zmysły, więc nawet niskie temperatury nie robiły na nim aż takiego wrażenia. Na Lenie wręcz przeciwnie, jego dziewczyna trzęsła się z zimna i wcale by tego nie zauważył, gdyby Tymek nie zwrócił mu uwagi:
– No obejmij dziewczynę! Cała się telepie!
Błażej przewrócił oczami, ale otoczył Lenę ramieniem. Wtuliła się w niego i zaśmiała się, trochę zawstydzona, trochę zadowolona z takiego obrotu spraw.
– Jak Błażej nie będzie wywiązywał się ze swoich obowiązków, masz mi powiedzieć – zażądał. Po tonie jego głosu można było poznać, że sam wypił więcej niż zamierzał. – Przyjdź i się poskarż, a tak mu skopiemy tyłek, że już żadnego numeru nie wywinie!
– Będę pamiętała! – Lena zachichotała i jeszcze mocniej objęła Błażeja. – Na razie jest w porządku, prawda?
– W porządku? – podłapał Tymek z zadowoleniem. – Czyli nie narzekasz na naszego Błażeja? To taka cicha woda?
– Tymek! – upomniała go jego dziewczyna. – Opiłeś się, a później pieprzysz głupoty. To chyba ich sprawa, co robią!
Tymek upierał się przy swoich, chociaż jego dziewczyna widziała nie odpuszczała i nie chciała, żeby dalej ich wypytywał o życie intymne. Spierali się o to przez całą drogę, aż dotarli pod blok Leny, która mieszkała najbliżej baru.
Tymek rzucił Błażejowi ostatnie, ostrzegawcze spojrzenie, ale w końcu odszedł, pociągnięty przez zniecierpliowioną dziewczynę.
– Masz spoko znajomych – zagadnęła go Lena. Była przyjemnie rozluźniona po całym wieczorze i teraz wiedziała, co będą robić, gdy wrócą do mieszkania. Już nie mogła się tego doczekać.
Błażej miał jednak inne plany. Bał się, że przez ten wieczór stracił szansę porozmawiania z Jaśkiem. Minęło już kilka godzin, mogło go już nie być w chatce. Chciał jak najszybciej tam iść i to sprawdzić. Nie mógł tracić ani minuty dłużej!
– Muszę lecieć – rzucił i pocałował Lenę krótko, na odczepnego.
– Co? Ale jak to... przecież... – Dziewczyna próbowała zaprotestować, ale on nie dał się zatrzymać.
– Wrócę za kilka godzin. Muszę coś załatwić! – powiedział i wyszedł z klatki. Rozejrzał się szybko po osiedlu, bo strach o to, że Tymek go obserwował, wciąż go nie opuścił. Na szczęście nigdzie go nie było.

Niemal biegiem skierował się w stronę chatki. Modlił się, żeby Jasiek jeszcze tam siedział. Musiał z nim porozmawiać, chciał go znowu zobaczyć i upewnić się, że wszystko było w porządku. 


*

Dodaję jeszcze link do instagrama Zołzy klik!, jeśli ktoś jest zainteresowany jej pracami :) 

5 komentarzy:

  1. Tak długo sie naczekalam na dalszy rozdział, ze aż miło sie czytało. Jednak jak juz pisałam wcześniej, to wręcz irytuje mnie zachowanie Błażeja. Oczywiście po części je rozumiem, ale jako ten starszy powinien wiedzieć, ze to żadnemu z nich nie wyjdzie na dobre. Ba, a młodego Krystiana po prostu skrzywdzi jeszcze bardziej, niż jakby miła po prostu mu odmówić i go spławić. Cały rozdział niesie ze soba mieszane uczucia, a szczególnie żal mi Leny, bo wydaje sie byc fajna dziewczyna, która jest zdradzana. Robi sie napięta atmosfera, ale wolno wszystko sie prostuje i mam nadzieje, ze to będzie happy end. Coz, Jasiek jest tak zawiła postacią, ze nigdy nie wiadomo co mu chodzi po głowie. Zle zrobił, na jego temat rozpisałam sie kilka rozdziałów wcześniej, ale mam nadzieje, ze chłopcy to sobie wszystko wytłumaczą. No, i przede wszystkim ciekawi mnie, skąd zdobył pieniądze na spłatę długo i gdzie sie tyle podziewał. Moze u swojego ex partnera lub znalazł sobie sponsora? Mam nadzieje, ze dla niego oddanie sie Błażejowi cos znaczyło i ze nie zapomniał o tym przez ten czas nieobecności. I mam szczera nadzieje, ze Krystian poradzi sobie z tym wszystkim dobrze i nie załamie sie czy nie zrobic czegoś głupiego.
    Życzę weny, bo czekam z niecierpliwością na ostatnia czesc, w której tyle rzeczy sie wyjaśni!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczynam mniej lubic Blazeja. Nie dosc, ze zdradza dziewczyne, to jeszcze miesza w glowie Krystianowi. Jestem pewien, ze znow sie zwiaze z Jaskiem jak gdyby nigdy nic sie nie stalo, a Krystian znowu pojdzie na bok ze zranionym sercem.
    Do tego ta Lena, ktora jest w niego zapatrzona, jak w jakis obrazek, a on ja zdradza do tego z chlopakiem. Rozumiem, ze czuje sie zle, Tymek mu grozi, ale przynajmniej moglby nie oklamywac Krystiana i nie robic mu wody z mozgu i co najwazniejsze - wykorzystywac go jako zapchajdziury po Jasku.
    Obrazek bardzo ladny, ale Blazej chyba nie jest w moim typie, jedyne co jest seksowne to jego lysina i ta bluza :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdę mówiąc, trochę mi szkoda Krystiana. :/

    „Krystian nie był dominujący, on chciał zostać zdominowany, podobnie jak Błażej” – ciekawa jestem, jak sobie radzą. ;)

    Nienawidzę zimy, nienawidzę chłodu, więc od samego czytania zrobiło mi się zimno. :D

    Czy tylko mi się wydaje, czy Lena jest całkiem w porządku?

    Wejście Jaśka <3 i reakcja Błażeja <3
    Niezle się wykręcił, i cieszę się, że poleciał do Jaśka. Cholera, kończyć w takim momencie!!!

    Rysunek piękny, choć Błażeja też sobie inaczej wyobrażałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno przypadkiem trafiłam na tego bloga, ale tak pochochałam KiW, że nie ma dnia bym nie sprawdzała, czy pojawił się nowy rozdział :D Uwielbiam opowiadania, gdzie jednym z chłopaków jest taki zagubiony, nie do końca godzący się z nowo odkrywaną orientacją gość jak tutaj Błażej. Nie wiem co by musiał zrobić bym przestała mieć do niego słabość. I nawet jeśli bywa agresywny, jego postępowanie wobec Leny i Krystiana jest bardzo nie w porządku, urzeka, kiedy chodzi o Jaśka. Widać, że mu bardzo zależy na dawnym przyjacielu i mam nadzieję, że jakoś się między nimi ułoży, jeśli oczywiście Jasiek gdzieś znowu nie zniknie.
    Ale tak schodząc ze słabości do Błażeja, bardzo podoba mi się postać Tymka. Nie można od niego oczekiwać, że zaakceptuje orientację kumpla i nie zdziwiło mnie gdy ściągnął go z powrotem do baru zamiast pozwolić na spotkanie z Jaśkiem. Mając świadomość, jaka byłaby reakcja ludzi na osiedlu takich jak np Jerzyk, dobrze robi chroniąc Błażeja przed upokorzeniem. Dobrze by było, gdyby Błażej i Jasiek razem wynieśli się z tego osiedla, by ten pierwszy nie musiał tak bardzo uważać by się nie ujawnić.
    Liczę, że szybko pojawi się nowy rozdział, a zapowiadana przerwa skończy się na samym początku lipca :) Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń