poniedziałek, 13 marca 2017

11. Kotwica i wyspa

Kochani, zastanowiłam się nad poprzednim rozdziałem i wprowadziłam w nim pewne poprawki. Nic, co rzutuje na obecną akcję, więc spokojnie można czytać 11 bez powrotu do 10. W każdym razie informuję, jeżeli ktoś chciałby zerknąć. 

Zapraszam na rozdział. 

Betował Dante.

Rozdział 11

– Jest Jasiek?
– Błażej? - Z głośnika domofonu rozległ się zachrypnięty, charakterystyczny głos Krystiana. – Nie, jeszcze nie ma. Ma wrócić z pracy za jakieś pół godziny.
– Powiedz mu, że tutaj byłem. Niech się ze mną skontaktuje, jak przyjdzie – warknął. Był tak zdenerwowany, że cały czas się trząsł.
– No spoko, powiem mu. A... uh, no widzicie się...? W sensie... no wiesz – dodał już ciszej, trochę niewyraźnie, więc do Błażeja dopiero po kilku sekundach dotarł sens jego słów. Zignorował je.
– Powiedz mi – rzucił, nachylając się do domofonu. – Wiedziałeś? Wiedziałeś, skąd Jasiek wziął te pierdolone pieniądze?

czwartek, 2 marca 2017

Śpiąca Królewna

Wiem, że ten cykl opowiadań opiera się na Disneyu, więc pewnie spodziewacie się po Śpiącej Królewnie podobnych klimatów do Kopciuszka. Tym razem poszłam w nieco inną stronę.
Jakiś czas temu przeczytałam pewien list ofiary głośnego amerykańskiego gwałtu. Tak bardzo mnie on poruszył, że postanowiłam sięgnąć do pierwowzoru baśni o Śpiącej Królewnie.
Śpiąca Królewna w oryginale była historią o gwałcie. Zamiast pocałunku był stosunek. Jeżeli jesteście zainteresowani zgłębieniem tej historii odsyłam do linku (klik!).
Dla zainteresowanych tematem podsyłam jeszcze jeden artykuł, tłumaczący, czym jest kultura gwałtu. 
Cieszę się, że w końcu udało mi się uporać z tym tekstem. Kolejny z tego cyklu postaram się dodać w marcu. Jeżeli ktoś jest na bieżąco z filmowymi zapowiedziami, pewnie się domyśli, co planuję :) 
Jestem bardzo ciekawa, jak odbierzecie ten tekst, więc będę czekała na Wasze (nawet na krytyczne) komentarze. 

A teraz zapraszam do lektury.


 Było we mnie bardzo dużo złości. W zasadzie nadal jest i mam wrażenie, że już nigdy nie pozbędę się tego uczucia, trawiącego mnie od środka, wyżerającego moją energię, tłumiącego radość, której kiedyś miałem aż w nadmiarze. Jak to mówią – nic co dobre, nie trwa wiecznie.

poniedziałek, 20 lutego 2017

10. Kotwica i wyspa

Wstyd się przyznać, ale pod 9 rozdziałem skleiły mi się 2 rozdziały 😒, a że kilka osób już przeczytało, nie będę usuwała tej 10, tylko przeklęję ją do nowego posta.
Zapraszam na kolejny rozdział w takim razie. 😁

Rozdział 10

Nie skręcili w polną ścieżkę, prowadzącą do stawu. Zamiast tego przeszli dalej, asfaltową drogą. Wybudowano ją kilka lat temu i kiedy jeszcze bawili się tutaj, mogli liczyć tylko na żwirowe ścieżki. Usypał je starszy mężczyzna, mieszkający nieopodal stawu, w rozpadającej się, drewnianej chatce. Teraz prowadziła do niej czarna, utwardzana droga.
Domek stał smętnie pośród porastających ją wysokich traw. Od dobrego roku nikt nie dbał już o ogród. Grządkę niedaleko płotu porastały chwasty, stary sprzęt jeszcze bardziej zardzewiał i pokrył go mech, a na dachu znajdowało się kilka dziur.
Jasiek pamiętał, że razem z Błażejem próbowali się kiedyś tutaj włamać, ale właściciel – stary, irytujący pijak, skutecznie ich wystraszył. Jeszcze kilka razy usiłowali tam zajrzeć, ale zawsze zastawali właściciela w domu. Raz nawet poszczuł ich psa i wtedy już całkiem odpuścili sobie wycieczki do jego samotnej chatki.

9. Kotwica i wyspa

Jutro podmianka na zbetowany rozdział, a tymczasem zapraszam na 9 część (jeżeli ktoś chce czytać niezbetowany ;)). 

Za betę dziękuje Dante. 
Rozdział 9

Błażej zamarł, wpatrując się z niedowierzaniem w Krystiana. Miał wrażenie, że to nie działo się naprawdę i zaraz... Co właściwie? Wszyscy się roześmieją? Kuzyn Jaśka rozpłynie się, a może Błażej obudzi się i stwierdzi, że to był bardzo koszmar?
– Co do... – Krystian zaczerwienił się i mocniej zacisnął palce na framudze drzwi. Zaczynał rozumieć, po co Jasiek przyprowadził tutaj Błażeja.
– Kurwa... – Błażej odepchnął Jaśka jak oparzony. Zabrał swoją bluzę z podłogi i wybiegł z mieszkania. Ubrał się dopiero na korytarzu, ciesząc się, że na nikogo się nie natknął. Serce waliło mu jak młot, krew szumiała w uszach i kręciło mu się w głowie tak bardzo, że z trudem zbiegał po schodach. Na niższym piętrze zatrzymał się i oparł czoło o chłodny mur. Nie miał pojęcia, co teraz będzie, ale wiedział, że było źle. Bardzo źle. Krystian nienawidził Jaśka, więc teraz zrobi wszystko, żeby każdy dowiedział się o tym, co zobaczył. Jak mogli być tak głupi?! Jak mogli być tak cholernie głupi i pójść do mieszkania Sobolewskich? Przecież Jasiek miał tak liczną rodzinę, że zawsze ktoś musiał być w mieszkaniu! A też akurat trafili na Krystiana!

wtorek, 14 lutego 2017

Rozdziały w formie PDF

Kiedyś obiecałam już Wam, że dodam Rozdziały w wersji PDF, więc w końcu pora to zrobić 😉.
Mam nadzieję, że z plikiem będzie wszystko w porządku i uda się go Wam pobrać. W razie problemów piszcie, będę starała się naprawiać.


piątek, 10 lutego 2017

8. Kotwica i wyspa

Dziękuję za komentarze i zapraszam na kolejny rozdział :)
Chciałam napisać na Walentynki kolejną część Specialu, ale... pomysł na niego uciekł mi z głowy. Więc albo będzie jak zwykle po terminie, albo wymyślę coś innego 😅. 

Za szybką betę dziękuję Dante. 

Rozdział 8

Atmosfera panująca przy stole Sobolewskich, była, najtrafniej rzeczy ujmując, kuriozalna. W piątek wszyscy domownicy byli na nogach już od samego rana, więc nikomu nie mógł umknąć zadziwiający fakt. Krystian i Jasiek prowadzili właśnie pogawędkę o tatuażach. Bez wrogości, krzyków i złośliwości rozmawiali o najbliższym wolnym terminie, w którym Krystian mógłby sobie zrobić tatuaż w salonie Jaśka. Na początku, gdy nawiązali rozmowę, wszyscy myśleli, że Krystian chciał tylko sprowokować kuzyna i zaraz wywiąże się z tego kolejna kłótnia, ale gdy ich ton głosu się nie zmieniał, wszyscy zaczynali się coraz bardziej dziwić. Sebastianowi przyszło do głowy, że jego brat chciał po prostu coś ugrać i dlatego odnosił się do Jaśka w taki sposób. Ten pomysł okazał się nietrafiony, kiedy z rozmowy o tatuażach, przeszli na inne tematy. Z chwilą, gdy zaczęli żartować, wprawiając wszystkich w osłupienie, postanowił się wtrącić.

wtorek, 7 lutego 2017

7. Kotwica i wyspa

Tradycyjnie dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam na kolejny rozdział 😊

Za betę dziękuję Dante. 

 Rozdział 7

Poranki, odkąd zaczęła się szkoła, nie należały do najłatwiejszych w rodzinie Sobolewskich. Nikomu nie chciało się wstawać, musieli zjeść śniadanie, zrobić poranną toaletę (a czasami kolejka do łazienki mogła skutecznie wyprowadzić z równowagi), no i musieli przygotować się do szkoły, bo żadne z dzieci Grażyny nie było zorganizowane i zwykle rano pakowali wszystkie zeszyty i książki.
Krystian siedział w kuchni i pił kawę. Dzisiaj wyjątkowo nie miał ochoty wychodzić z domu. Gdyby Sebastian nie miał porannej zmiany, zrezygnowałby z dzisiejszych zajęć i wrócił do łóżka. Jego starszy brat bywał czasami wyjątkowo irytujący i wprowadzał większy rygor niż ich matka. U Sebastiana wszystko musiało chodzić jak w zegarku.
– Hej – przywitał się ze wszystkimi Jasiek, który wszedł do kuchni. Dzisiaj miał dopiero na dziesiątą, ale kuzyni i tak go obudzili, więc przyszedł coś zjeść. Wszyscy oprócz Krystiana się z nim przywitali.