środa, 23 sierpnia 2017

Zawieszenie/zakończenie bloga

Już od kilku dni chodzi mi po głowie pomysł, żeby to zrobić i dzisiaj stwierdziłam, że nie będę dłużej z tym zwlekać.
Jak już się pewnie domyślacie, sugerując się tytułem posta, zawieszam bloga - w najlepszym wypadku, w najgorszym - kończę go prowadzić.
Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy wrócę do pisania bloga. Być może tak, być może za kilka miesięcy stwierdzę, że brakuje mi tych historii i chcę je nadal pisać. Niczego nie wykluczam. Ale być może jest to moje pożegnanie z Wami.
Chciałabym więc podziękować wszystkim osobom, które weszły na tego bloga przez ostatni rok. Dziękuję za komentarze, słowa wsparcia i krytyki. To była wspaniała przygoda móc pisać te historie i czytać Wasze opinie. Dziękuję wszystkim edytorom, którzy ze mną współpracowali. Wszystkim ludziom, których poznałam przez pisanie opowiadań i przede wszystkim dziękuję czytelnikom. Cudownie było tworzyć historie z myślą, że ktoś czyta moje teksty i jeszcze lubi to robić! :)

Jeszcze dwa słowa odnośnie opowiadań:
Tylko nie mów mamie usunę z bloga. Jeszcze zanim nie miałam w planach porzucanie bloga, chciałam z niego zrezygnować. Nie jestem zadowolona z tego opowiadania, a jest go tak mało, że nie widzę sensu w tym, żeby kurzyło się na blogu.
Kotwica i wyspa. 1 część jest już skończona, 2 zaplanowana w całości i jeśli wrócę do prowadzenia bloga, dokończę ją. Być może, kiedy już będę pewna, że nie wrócę, zakończę tę historię na jednym rozdziale i wtedy zamiast 2 części będzie epilog.

Przepraszam, jeśli wyszło chaotycznie, ale jestem na nogach od 5 rano i mój mózg już nie pracuje na pełnych obrotach.

To by było chyba na tyle. Czas pokaże, co stanie się z tym blogiem, ale bez względu na wszystko, warto było założyć tę stronę :)

Pozdrawiam!

niedziela, 18 czerwca 2017

20. Kotwica i wyspa

Skończyłam w końcu pisać ostatni rozdział 1 części KiW. Czerwiec nie jest dla mnie zbyt łaskawy, mam masę obowiązków i zdecydowanie za mało czasu, żeby wszystko ogarnąć, ale KiW nie dawało mi spokoju, więc musiałam przysiąść i je dokończyć. Nawet kosztem innych rzeczy. 
Jestem bardzo ciekawa waszych opinii. Wiem, że to nie koniec historii Jaśka i Błażeja, bo czeka nas jeszcze 2 część, a nie bez powodu podzieliłam opowiadanie na 2 części ;)
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem i będę wdzięczna za kolejne, zwłaszcza takie podsumowujące całą 1 część. Za niedługo siadam do poprawiania 1 części. Oczywiście bez znaczących zmian. Chcę dodać kilka scen, głównie z dzieciństwa bohaterów i podrasować opisy miejsc, bo wiem, że z tym było trochę krucho. Być może osadzę też historię w konkretnym czasie i miejscu? Z tym mam największy problem, bo KiW funkcjonowało trochę w próżni. To mi się podobało, ale na dłuższą metę nie wiem, czy było dobrym rozwiązaniem. Piszcie, co jeszcze mogłabym poprawić, żeby opowiadanie było lepsze! :) 
Przyszły tydzień zapowiada się okropnie, więc trzymajcie kciuki, żebym wróciła z tarczą, a nie na tarczy! Postaram się dodać Tylko nie mów mamie pod koniec tygodnia. 

Nie przedłużając, zapraszam na rozdział :) 


Rozdział 20

Już z daleka zobaczył słabe światło, tlące się w oknie. Najpierw to był tylko malutki punkcik na tle ciemności, ale z każdym kolejnym krokiem bliżej chatki, stawał się wyraźniejszy i w końcu Błażej nie miał już wątpliwości. Jasiek został, czekał na niego.
Ulga, która go zalała, sprawiła, że przez chwilę zapomniał o zimnie. Na jego ustach pojawił się łagodny uśmiech, gdy tylko pomyślał o tym, że w końcu, nareszcie, po tych kilku miesiącach uda im się porozmawiać.
Wpadł do chatki jak huragan. Otworzył drzwi z takim impetem, że te uderzyły o ścianę. Jasiek drgnął. Siedział przy stole i bawił się pustą paczką papierosów. Spojrzał na niego zaskoczony i Błażej zdziwił się, że na jego twarzy też zobaczył wyraz ulgi. Czekał tak długo, że zaczynał wątpić, że jednak przyjdzie.
– Jesteś – przywitał go. Teraz czuł, że powinien już coś powiedzieć. Bał się tego, że jeśli nadal będzie milczał, Błażej wyjdzie, wróci na osiedle i zmarnują tę szansę.
– Co ty tu, kurwa, robisz?! – warknął Błażej. Nie ruszył się z miejsca. Stał w otwartych drzwiach i wpatrywał się w Jaśka z mieszanką wściekłości, szoku i czegoś jeszcze. Czegoś, co Jasiek nie potrafił nazwać, ale utwierdziło go tylko w przekonaniu, że dobrze zrobił, wracając tutaj.

niedziela, 28 maja 2017

19. Kotwica i Wyspa

Wiem, wiem, miał być ostatni rozdział, ale się rozpisałam i będzie jeszcze kolejny. Obiecuję, że już ostatni. Później, jak już pisałam dwie notki wcześniej, robię sobie przerwę od KiW i wracam do niego planowo w lipcu :) Miejmy nadzieję, że wszystko się uda i wywiążę się z terminu. 
Dziękuję za wszystkie krytyczne uwagi pod poprzednim rozdziałem KiW. To jeszcze nie koniec 1 części, więc dopiero w kolejnym rozdziale będziecie mogli ocenić całość. 

Na końcu rozdziału czeka Was niespodzianka. Zołza przesłała mi swój fanart, przedstawiający Błażeja. Co tu będę dużo mówić - zakochałam się w nim. Sami zobaczcie, jaki piękny jest ten rysunek! Jeszcze raz dziękuję, Zołzo! :) 


Zapraszam na rozdział!

 Rozdział 19

Osiedle przysypane warstwą śniegu iskrzącego się w chłodnych promieniach zimowego słońca, wyglądało dużo lepiej niż jesienią, kiedy deszcz, błoto i ogołocone drzewa czyniły z niego jeszcze bardziej smutne i przytłaczające miejsce niż rzeczywiście nim było. Teraz wydawało się tu tak czysto. Śnieg otulił je biało-srebrnym płaszczem, który zdawał się przykrywać całą biedę, smutek i frustrację wypełniającą to blokowisko.
Błażej zawsze lubił zimę, choć przesiadywanie na ławce w mroźne dni nie należało do najprzyjemniejszych zajęć. W tym roku nie musieli jednak marznąć na zewnątrz. Jerzyk przejął interes Długiego i teraz powodziło mu się lepiej niż dobrze. Zdobył klitkę w sąsiednim bloku, która stała się ich bazą. Jedno trzeba było mu przyznać – mimo pozycji, nie zapomniał o swoich kumplach. Nawet więcej – teraz zaczęli się dla niego liczyć jeszcze bardziej niż wcześniej. Pomógł finansowo Olkowi i znalazł nową pracę dla Kamila, a Tymek, chcąc nie chcąc, stał się jego prawą ręką. Błażej nie chciał mieszać się w te interesy, ale czasami było to nieuniknione. Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu zaczęło mu być wszystko jedno.

środa, 3 maja 2017

18. Kotwica i wyspa

W kolejnym rozdziale zakończymy I część Kotwicy i Wyspy. W przyszłej notce napiszę Wam też o moich planach odnośnie publikowania. 
Nad rozdziałem trochę się umęczyłam, ciągle mi w nim coś nie pasowało, ale ostatecznie jestem z niego zadowolona i mam nadzieję, że Wam także się spodoba, ale jeśli nie, jestem otwarta na wszystkie sugestie :)

Dziękuję za komentarze i zapraszam do czytania :) 


Rozdział 18 

 Na ich blokowisku czas potrafił się niemiłosiernie dłużyć. Brak pracy i konkretnego zajęcia sprawiał, że dzień mijał na oglądaniu telewizora, piciu piwa, rozmowach o wszystkim i o niczym, albo po prostu na obserwowaniu sąsiadów. Wcześniej Błażej inaczej spędzał czas, który racja – czasami się dłużył, jednak nie narzekał na to aż tak, będąc w towarzystwie kumpli. Zawsze znalazło się coś do roboty. Teraz czuł, że się dusił. Miał wrażenie, jakby całe osiedle zwolniło, jak w filmie, w którym włączono funkcję spowolnienia. Ludzie poruszali się dwa razy wolniej, a ich słowa brzmiały tak, jakby wypili za dużo alkoholu i z trudem budowali zdania.
Przez kilka ostatnich dni Błażej czuł się jakby ktoś wrzucił go do takiej rzeczywistości. Problem tkwił w tym, że on nie działał na zwolnionych obrotach. Właśnie dlatego tak się irytował. Nigdy nie uważał siebie za niecierpliwego i porywczego człowieka, wręcz przeciwnie. Był cichy i spokojny, nie przodował w dyskusjach, wolał raczej słuchać, a jego pewność siebie została zbudowana na kumplach, zwłaszcza na Jerzyku i Tymku. Zmieniał się tylko wtedy, jeśli chodziło o Jaśka. Opanowanie pryskało niczym mydlana bańka za każdym razem, kiedy Jasiek pojawiał się w zasięgu jego wzroku. Wcześniej tłumaczył to sobie złością na niego, poczuciem zranienia i konfliktowym charakterem byłego przyjaciela. Teraz wszystko się zmieniło – emocje, myśli i ich sytuacja. Jasiek nie był już wrogiem, stał się kimś więcej niż tylko przyjacielem.

piątek, 21 kwietnia 2017

17. Kotwica i wyspa

Dziękuję za komentarze i zapraszam na rozdział :) 

 Rozdział 17

Nie pamiętał już, kiedy tak się denerwował, wchodząc do tego mieszkania. Wcześniej, nawet jeśli wiedział, że czekała go kłótnia, miał do wszystkiego dużo bardziej obojętne podejście. Teraz czuł stres – bał się reakcji Sebastiana, kolejnych spięć z Grażyną i zachowania Krystiana, w końcu bał się tego, jak on się zachowa, bo tak wiele się zmieniło. Nadzieja była okropną rzeczą, bo pozwalała mu myśleć, że mogło być jeszcze dobrze. Rozsądek podpowiadał coś zupełnie innego. Przez tyle lat nie potrafił znaleźć wspólnego języka z ciotką i kuzynami, więc te dwa miesiące niewiele mogły zmienić w porównaniu do całego życia spędzonego na kłótniach, złości i wzajemnej niechęci. W zasadzie były nieistotne.
Nienawidził siebie za to, że tak się martwił. To nie było w jego stylu! Dałby teraz wszystko, żeby wrócić do dawnego siebie – aroganckiego, bezczelnego i cynicznego Jaśka, który miał lekceważący stosunek do wszystkiego. Zwłaszcza do swojej rodziny.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

16. Kotwica i wyspa

Dzisiaj krótki wstęp: dziękuję za komentarze i zapraszam na rozdział. Bez składania życzeń, bo nigdy nie lubiłam Wielkanocy, a i tak święta już się prawie kończą. 😏


Rozdział 16

 Twarz Tymka stężała, zmarszczył brwi i zacisnął usta. W ręce nadal trzymał reklamówki i Błażej miał wrażenie, że zaraz dostanie nimi w twarz. Wyglądały na ciężkie, więc wolał zachować czujność.
Zabrakło mu słów. Nie miał pojęcia, co powinien powiedzieć, więc po prostu obserwował go, czując się jakby był sparaliżowany. Tymek krzyknął do swojej matki, że zaraz przyjdzie i podszedł do Błażeja. Teraz stał naprzeciwko niego i patrzył mu prosto w oczy, wzrokiem wyrażającym niedowierzanie, zawód i zgorszenie? Błażej sam nie wiedział, jak powinien to odebrać. Czekał, aż Tymek coś powie, ale on uparcie milczał. Może czekał, aż Błażej zacznie się tłumaczyć? Tylko, że tutaj nie było co tłumaczyć. Jasiek go pocałował, on oddał ten pocałunek – scena mówiła sama za siebie.
– Od kiedy? – padło pierwsze pytanie. Błażej spiął się, słysząc jego ton. Tymek miał chłopięcy głos i często brzmiał jakby wciąż był nastolatkiem. Mówił w miękki, cichy sposób, który teraz zupełnie zniknął. Został zastąpiony czymś obcym i oschłym.

niedziela, 9 kwietnia 2017

15. Kotwica i wyspa

Wywiązuję się z obietnicy i przedstawiam Wam kolejny rozdział. Przyznam szczerze, że sporo się nad nim nagimnastykowałam. Chyba jeszcze żadna część KiW nie sprawiła mi takich problemów. Zmieniałam go kilka razy i mam nadzieję, że wreszcie wyszło dobrze. 
Miłego czytania :) 

 Rozdział 15

– Dlaczego nic się nie odzywasz? – zapytał Błażej, kiedy leżeli już na tapczanie.
Palili papierosy, odprężając się po seksie. Obaj czuli się trochę nieswojo, zwłaszcza Jasiek, który teraz miał w głowie meksyk. Nie potrafił skupić się na jednej myśli, przez co czuł się jeszcze bardziej skołowany.
– A co się mam odezwać? Chyba już wszystko zostało powiedziane – zauważył. Błażej miał inne zdanie na ten temat, ale nie chciał już się z nim kłócić. Był na to zbyt zmęczony. – Kozierski, nie rób, kurwa, takiej miny. Było dobrze. Jest dobrze – dodał i przyciągnął go do siebie, zmuszając, żeby Błażej położył się na jego klatce. Ten z początku nie chciał tego zrobić, ale w końcu skapitulował. Wiedział, że chyba nie było na świecie osoby równie upartej co Jasiek. Skoro chciał, żeby został w tej pozycji, będzie go męczyć przez kolejne pół godziny, aż w końcu Błażej i tak wyląduje na jego piersi, wsłuchując się w miarowe bicie jego serca.