niedziela, 30 lipca 2017

Rozdział 7 - Tylko nie mów mamie!

Nie udało mi się niestety wyrobić z 2 rozdziałami, ale postaram się w przyszłości tak dodać. Może nie za tydzień, ale za dwa, kto wie :)

Za betę dziękuję Indrze :)

Rozdział 7



Głośny dzwonek, który rozbrzmiał w całej szkole, zwiastował dla Jamesa koniec zajęć. Zaraz miał spotkać się z ojcem i odbyć rozmowę, na którą umówili się w weekend. Wciąż trochę się denerwował, ale przez te kilka dni zdążył to wszystko przemyśleć. Ułożył sobie w głowie niektóre rzeczy i powoli oswajał się z myślą, że jego ojciec też jest gejem. Na początku rzeczywiście był w szoku. Zupełnie się tego nie spodziewał i wciąż jeszcze czuł się dziwnie zdezorientowany tą informacją. Sam nie wiedział, czy bardziej go to zawstydzało i onieśmielało, czy uspokajało, bo bez względu na wszystko pozbył się lęku przed brakiem akceptacji. A to właśnie o ojca najbardziej się bał.
Długo zastanawiał się nad tym, co mógłby mu o sobie opowiedzieć. Wiedział, że ojciec nie odpuści i będzie chciał się czegoś dowiedzieć, a historia Jamesa nie była zbyt porywająca.
Jego fascynacja zaczęła się od chłopaka Ashley i dopiero później powoli zaczął odkrywać te wszystkie sekrety świata gejów. Umówił się na kilka randek, całował się, pozwolił nawet na coś więcej, ale o tym na pewno nie będzie ojcu opowiadał.

niedziela, 23 lipca 2017

Rozdział 6 - Tylko nie mów mamie!

Dzisiaj luźniejszy rozdział na leniwy, niedzielny wieczór. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Przepraszam, że na razie nie pojawia się nic odnośnie KiW, ale zafiksowałam się trochę na punkcie Tnmm. Tak sobie nieśmiało postawię za cel 2 publikacje w przyszłym tygodniu, trzymajcie kciuki, żeby się udało! 
Dziękuję za komentarza i zapraszam na rozdział. 
Za błyskawiczną betę dziękuję Indrze :) 

Rozdział 6



Chris, na miłość boską! – usłyszał krzyk Carlosa, który poszedł właśnie do kuchni. – To się musi skończyć!
Co się znowu stało? – zapytał niechętnie. Carlos ostatnio zaczął się go o wszystko czepiać i chociaż miał ku temu powody, Chris i tak uważał, że przesadza.
Telefon! – Wściekły Carlos pojawił się w salonie. – Zgadnij, gdzie go znalazłem?
Twój czy mój? – Chris wzruszył ramionami.
Twój. – Carlos podszedł do niego i podał mu komórkę. Była dziwnie zimna. – W lodówce. Schowałeś go zamiast zapiekanki mojej matki.
Chris uśmiechnął się z rozbawieniem i odłożył aparat na stolik. Cóż, ostatnio był trochę roztargniony.

niedziela, 16 lipca 2017

Rozdział 5 - Tylko nie mów mamie!

Bez zbędnego przedłużania - dziękuję za komentarze i zapraszam na kolejny rozdział. 

Za betę dziękuję Indrze :) 

Rozdział 5



Tik-tak-tik-tak, dźwięk tykania zegara doprowadzał Jamesa do szału. Za kilka godzin będzie musiał wstać do szkoły, a kolejną noc z rzędu nie zmrużył oka. Sobotę przesiedział w pokoju, nie mając ochoty nigdzie wyjść. Musiał na spokojnie przemyśleć sobie wszystko, poukładać w głowie to, czego się dowiedział i przeanalizować przeszłość. Teraz niektóre wspomnienia wydawały mu się dużo bardziej zrozumiałe, gdy już znał sekret swojego ojca. To układało się w spójną całość. Rozumiał jednak, że nikt inny się tego nie domyślił. Ojciec świetnie się maskował. Sam chyba jeszcze nie do końca pogodził się z tym, kim jest i może dlatego był tak wiarygodny.
James westchnął ciężko i wtulił twarz w poduszkę. Był zmęczony, chciał zasnąć. Jutro miał do wygłoszenia projekt z hiszpańskiego, nie powinien wyglądać na nim, jakby wrócił z weekendowego maratonu picia. Ich nauczycielka hiszpańskiego, pani Marquez, lubiła czepiać się najmniejszych szczegółów, więc jego wygląd na pewno nie obejdzie się bez dodatkowego, kąśliwego komentarza.

niedziela, 9 lipca 2017

Rozdział 4 - Tylko nie mów mamie!

Dziękuję za komentarze i zapraszam na kolejny rozdział. Wiem, że akcja trochę wolno się rozwija, ale po tym rozdziale już bziu! poleci, obiecuję ;) 
Za betę dziękuję Indrze :)

Rozdział 4


W całym swoim życiu Chris nigdy nie sądził, że doświadczy takiej rozmowy. Sam nie wiedział, jak powinien to opisać. Był ciekawy tego, co James miał mu do powiedzenia. Zdał sobie sprawę, że wcześniej syn nie zwierzał mu się ze swoich problemów, a teraz niejako zmusił go do wyjawienia swojego najintymniejszego sekretu.
Obaj czuli się niezręcznie. James siedział przygarbiony i uciekał wzrokiem wszędzie, gdzie się dało. Nie miał pojęcia, jak powinien zabrać się za tę rozmowę, co Chris od razu wyczuł i wcale go o to nie obwiniał. Zobaczył w nim siebie sprzed prawie trzydziestu lat. On też czuł się tak samo skrępowany, zagubiony i wystraszony tym, co działo się w jego głowie. Nie wyobrażał sobie rozmowy o tym ze swoją matką, ale jakaś część niego już od dawna chciała wyjawić tę tajemnicę. Zrzucić z siebie ciężar. Czasy się zmieniły, podejście do gejów również, ale poczucie zagubienia i dezorientacja – chociaż chwilowe, towarzyszyło każdemu dorastającemu dzieciakowi.

środa, 5 lipca 2017

Rozdział 3 - Tylko nie mów mamie!

Przepraszam za kolejną przerwę w publikowaniu, mam nadzieję, że już ostatnią. 
Mam nadzieję, że kolejny rozdział Tylko nie mów mamie uda mi się dodać jeszcze w tym tygodniu. Kotwica i wyspa wolno się poprawia (nie sądziłam, że to będzie takie żmudne zajęcie), ale mam nadzieję ruszyć z 2 częścią już za niedługo :)  
A tymczasem zapraszam do czytania.  

Za betę dziękuję Indrze :) 


Rozdział 3


„Amerykańskie cuda” wydawało się być miejscem, które zatrzymało się w połowie lat dziewięćdziesiątych i od tego czasu niewiele się tutaj zmieniło.
James podejrzewał, że musiało to być ulubione miejsce jego ojca jeszcze za czasów studiów. A może przychodził tutaj, bo klimat tej knajpy przypominał mu lata młodości? Z rodzinnych fotografii James wiedział, jak wyglądał ojciec, gdy miał dwadzieścia lat. Ashley wciąż jeszcze z tego kpiła.
– Powinieneś zrobić sobie taką samą fryzurę, jaką nosiłeś na studiach – podpuszczała go. – Do twarzy było ci z tym kwadratem na głowie. Nie mam pojęcia, jak go zrobiłeś, ale respekt. Naprawdę! – dodawała i biła się pięścią w pięść, zachowując się jak jakiś koleś z Compton.
Kiedyś, gdy śmiał się z żartów Ashley, mama wtrąciła się do ich rozmowy.
– Radziłabym ci się nie śmiać z ojca, James – ostrzegła go i wskazała na zdjęcie. – Widzisz ten dziewiczy wąsik? Hodował go chyba pół roku. Czeka cię to samo. To wtedy była jego chluba. Chodził dumny jak paw! – dodała i machnęła ręką, nic nie robiąc sobie z bezsilnej złości jego ojca.

niedziela, 18 czerwca 2017

20. Kotwica i wyspa

Skończyłam w końcu pisać ostatni rozdział 1 części KiW. Czerwiec nie jest dla mnie zbyt łaskawy, mam masę obowiązków i zdecydowanie za mało czasu, żeby wszystko ogarnąć, ale KiW nie dawało mi spokoju, więc musiałam przysiąść i je dokończyć. Nawet kosztem innych rzeczy. 
Jestem bardzo ciekawa waszych opinii. Wiem, że to nie koniec historii Jaśka i Błażeja, bo czeka nas jeszcze 2 część, a nie bez powodu podzieliłam opowiadanie na 2 części ;)
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem i będę wdzięczna za kolejne, zwłaszcza takie podsumowujące całą 1 część. Za niedługo siadam do poprawiania 1 części. Oczywiście bez znaczących zmian. Chcę dodać kilka scen, głównie z dzieciństwa bohaterów i podrasować opisy miejsc, bo wiem, że z tym było trochę krucho. Być może osadzę też historię w konkretnym czasie i miejscu? Z tym mam największy problem, bo KiW funkcjonowało trochę w próżni. To mi się podobało, ale na dłuższą metę nie wiem, czy było dobrym rozwiązaniem. Piszcie, co jeszcze mogłabym poprawić, żeby opowiadanie było lepsze! :) 
Przyszły tydzień zapowiada się okropnie, więc trzymajcie kciuki, żebym wróciła z tarczą, a nie na tarczy! Postaram się dodać Tylko nie mów mamie pod koniec tygodnia. 

Nie przedłużając, zapraszam na rozdział :) 


Rozdział 20

Już z daleka zobaczył słabe światło, tlące się w oknie. Najpierw to był tylko malutki punkcik na tle ciemności, ale z każdym kolejnym krokiem bliżej chatki, stawał się wyraźniejszy i w końcu Błażej nie miał już wątpliwości. Jasiek został, czekał na niego.
Ulga, która go zalała, sprawiła, że przez chwilę zapomniał o zimnie. Na jego ustach pojawił się łagodny uśmiech, gdy tylko pomyślał o tym, że w końcu, nareszcie, po tych kilku miesiącach uda im się porozmawiać.
Wpadł do chatki jak huragan. Otworzył drzwi z takim impetem, że te uderzyły o ścianę. Jasiek drgnął. Siedział przy stole i bawił się pustą paczką papierosów. Spojrzał na niego zaskoczony i Błażej zdziwił się, że na jego twarzy też zobaczył wyraz ulgi. Czekał tak długo, że zaczynał wątpić, że jednak przyjdzie.
– Jesteś – przywitał go. Teraz czuł, że powinien już coś powiedzieć. Bał się tego, że jeśli nadal będzie milczał, Błażej wyjdzie, wróci na osiedle i zmarnują tę szansę.
– Co ty tu, kurwa, robisz?! – warknął Błażej. Nie ruszył się z miejsca. Stał w otwartych drzwiach i wpatrywał się w Jaśka z mieszanką wściekłości, szoku i czegoś jeszcze. Czegoś, co Jasiek nie potrafił nazwać, ale utwierdziło go tylko w przekonaniu, że dobrze zrobił, wracając tutaj.

niedziela, 28 maja 2017

19. Kotwica i Wyspa

Wiem, wiem, miał być ostatni rozdział, ale się rozpisałam i będzie jeszcze kolejny. Obiecuję, że już ostatni. Później, jak już pisałam dwie notki wcześniej, robię sobie przerwę od KiW i wracam do niego planowo w lipcu :) Miejmy nadzieję, że wszystko się uda i wywiążę się z terminu. 
Dziękuję za wszystkie krytyczne uwagi pod poprzednim rozdziałem KiW. To jeszcze nie koniec 1 części, więc dopiero w kolejnym rozdziale będziecie mogli ocenić całość. 

Na końcu rozdziału czeka Was niespodzianka. Zołza przesłała mi swój fanart, przedstawiający Błażeja. Co tu będę dużo mówić - zakochałam się w nim. Sami zobaczcie, jaki piękny jest ten rysunek! Jeszcze raz dziękuję, Zołzo! :) 


Zapraszam na rozdział!

 Rozdział 19

Osiedle przysypane warstwą śniegu iskrzącego się w chłodnych promieniach zimowego słońca, wyglądało dużo lepiej niż jesienią, kiedy deszcz, błoto i ogołocone drzewa czyniły z niego jeszcze bardziej smutne i przytłaczające miejsce niż rzeczywiście nim było. Teraz wydawało się tu tak czysto. Śnieg otulił je biało-srebrnym płaszczem, który zdawał się przykrywać całą biedę, smutek i frustrację wypełniającą to blokowisko.
Błażej zawsze lubił zimę, choć przesiadywanie na ławce w mroźne dni nie należało do najprzyjemniejszych zajęć. W tym roku nie musieli jednak marznąć na zewnątrz. Jerzyk przejął interes Długiego i teraz powodziło mu się lepiej niż dobrze. Zdobył klitkę w sąsiednim bloku, która stała się ich bazą. Jedno trzeba było mu przyznać – mimo pozycji, nie zapomniał o swoich kumplach. Nawet więcej – teraz zaczęli się dla niego liczyć jeszcze bardziej niż wcześniej. Pomógł finansowo Olkowi i znalazł nową pracę dla Kamila, a Tymek, chcąc nie chcąc, stał się jego prawą ręką. Błażej nie chciał mieszać się w te interesy, ale czasami było to nieuniknione. Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu zaczęło mu być wszystko jedno.